Dziś minął rok.. Przyjacielu..
Mój Przyjaciel Estor
Al. Wiecznych Łowów 24
11-2009 Tęczowy Most
„Zabiorę Cię właśnie tam,
Gdzie jutra słodki smak..
Zabiorę Cię właśnie tam,
Gdzie słońce dla nas wschodzi.
Zabiorę Cię właśnie tam,
Gdzie wolniej płynie czas,
Zabiorę Cię właśnie tam,
Gdzie szczęściu nic nie grozi..”
Mój Przyjacielu,
Dziś minął rok od dnia w którym otworzyłam oczy i zrozumiałam, ile dla mnie znaczyłeś.
Niektórzy powiedzą, że to śmieszne, bo przecież byłeś tylko psem.. Nie dla mnie. Ci, którzy nie traktują zwierząt jak meble ani jak zabawki... Oni zrozumieją.
Dla mnie byłeś najwspanialszym Przyjacielem jakiego miałam i jakiego mogłam sobie wymarzyć jako dziecko. Więc niech będę dzieckiem jeszcze raz, pisząc ten list.
To był przypadek, że nasze drogi się skrzyżowały, szczęśliwe zrządzenie losu i nawet.. nie miałam innej możliwości, jak wybrać właśnie Ciebie.
Byłeś taki maleńki i niezdarny. Taki.. zwyczajny słodki szczeniaczek. Ale jak każdy pies, miałeś niezwyczajne, wielkie psie serce pełne tej niesamowitej prostej Miłości i radości. To było tak, że dorastaliśmy razem i w najtrudniejszym okresie mojego życia – byłeś Ty. Zawsze.
Pamiętam, że byliśmy nierozłączni i że niektórych to śmieszyło. Nic dziwnego, przecież robiłam Ci obciach. Woziłam Cię w wózku dla lalek, ubierałam w piżamę. Ośmiolatka ma bogatą wyobraźnię, wiesz? A Ty to dzielnie znosiłeś, grzecznie leżałeś i pozwalałeś robić ze sobą wszystko. Potem, nauczyłam Cię korzystać ze zjeżdżalni i tak Ci się to spodobało, że zjeżdżałeś z niej sam. Nie byłeś takim pasjonatem sanek, ale i na to dałeś się namówić. Ciągnąłeś mnie na rolkach, bawiliśmy się też w Policjantów i Złodziei – byłeś świetnym policjantem, nikt nie mógł przed Tobą uciec. Uwielbiałeś biegać za piłką, mimo, że nie potrafiłam nauczyć Cię, żebyś mi ją przynosił. Nosiłeś patyki większe od Ciebie z taką dumą, że sama byłam zazdrosna, że potrafisz się cieszyć takimi rzeczami. I te nasze wielogodzinne spacery, podczas których zdobywaliśmy nieznane zakątki lasów i łąk. Spotykaliśmy na nich różnych ludzi i ich psy, a Ty prawie wobec wszystkich byłeś taki otwarty i czarowałeś ich swoim szczenięcym urokiem.
A małe dzieci nazywały Cię lwem, pamiętasz?
Lubiłam zostawać same w domu. Wtedy to była przygoda.. Zabawa w chowanego, ściganie się do celu. A jak oglądałam horror i się bałam to wystarczyło, że przytuliłam się do Ciebie i już było dobrze.
I te poranki, kiedy rano wychodziłeś cicho z pokoju, a potem, kiedy przychodziła pora budzenia, pierwszy wpadałeś do pokoju, prosto do mojego łóżka, żeby ciepłym jęzorem i mokrym nosem mnie zbudzić. A kiedy nie musiałam wstawać, robiłeś sobie miejsce obok mnie, na poduszce i dalej spaliśmy razem stykając się czołami.
Tęsknię za tymi porankami. Dziś mam tylko bezduszny budzik..
W zimę, kiedy pościel była taka chłodna, byłeś niezastąpiony. Cudownie było spać wtulonym w Twoje miękkie futerko.
Kłóciliśmy się też czasem. Zły pokazywałeś zęby, warczałeś, ale nigdy mnie nie ugryzłeś, chociaż w pełni na to zasługiwałam. Nic dziwnego – na pewno sprawiłam Ci ból i było Ci czasem przykro. Bywałeś na mnie obrażony, ale szybko mi wybaczałeś, kiedy tylko wyciągałam do Ciebie rękę.
Kiedy miałeś operację, nie wahałam się przynieść Cię na własnych rękach od weterynarza, po to tylko abyś mógł być w domu, blisko, a nie w obcym miejscu. Nie czułam potem rąk i nie mogłam następnego dnia nic nosić, wiesz?
Tak naprawdę nie potrzebowałam nikogo. Przez jakiś czas nie miałam Przyjaciół, byłam zupełnie samotna, ale dzięki Tobie mogę powiedzieć, że moje dzieciństwo i nastoletnie lata były szczęśliwe.
"Dzień przemija za dniem,
Znów nam siebie ubyło..
Życie zbyt krótko trwa.."
Co się potem stało, że zacząłeś mi wadzić..? Kiedy wychodziłam z domu bez Ciebie, Ty taranowałeś furtkę w ogródku i biegłeś mnie szukać.. Mimo, że byłeś na uboczu, kiedy płakałam, Ty pocieszałeś mnie najlepiej jak potrafiłeś.
Nagle stałeś się piątym kołem u wozu. Zawiodłam Cię, tak jak mogłam najbardziej. Nie potrafię sobie tego wybaczyć.. Mimo, że tłumaczyłam sobie, że to co robię ma sens i to dla Twojego dobra, bo w końcu byłeś już poważnie schorowany i w sędziwym wieku. Ale to nie była prawda.
„I'm sorry for blaming you
For everything I just couldn't do
And I've hurt myself by hurting you..”
Ostatnie dwa lata Twojego życia, musiały być dla Ciebie bardzo przykre.
Ciebie, mojego najlepszego Przyjaciela, poprowadziłam na śmierć. Pewnie cieszyłeś się wtedy spacerem.. Ostatnim spacerem z którego już nie dane było Ci wrócić.. Pamiętam, że tego dnia nie docierało do mnie, co się dzieje. Pochowałam Cię w lesie. Chciałam to zrobić sama, ale wiesz, nie jestem dość silna..
Wtedy dopiero zrozumiałam, że piąte koło może być tym najbardziej potrzebnym.. Ile bym dała, żeby móc cofnąć czas i odzyskać to, co straciłam.. Żeby znów usłyszeć Twoje radosne szczekanie.
„I would hold you in my arms, I would take the pain away
Thank you for all you've done, forgive all your mistakes
There's nothing I wouldn't do to hear your voice again
Sometimes I wanna call you but I know you won't be there..”
Thank you for all you've done, forgive all your mistakes
There's nothing I wouldn't do to hear your voice again
Sometimes I wanna call you but I know you won't be there..”
A dom stał się nagle taki pusty i już taki pozostał. Nie docierało do mnie, że skrzypienie podłogi, to już nie Twoje łapy.. i czasem łapałam się na tym, że szukam Cię wzrokiem, że oczekuję, że Cię zobaczę, że usłyszę Twój spokojny oddech, kiedy będę zasypiać, albo, że kiedy otworzę oczy, to wszystko okaże się tylko złym snem.
„Would you tell me I was wrong? Would you help me understand?
Are you looking down upon me? Are you proud of who I am?
There's nothing I wouldn't do to have just one more chance
To look into your eyes and see you looking back..”
Dziś minął rok.. Przyjacielu... A ja niekiedy nadal się tak czuję.
Wraz z Tobą na zawsze już odeszło moje dzieciństwo i pozostało jego wspomnienie. Ale za to jakie piękne wspomnienie.
Nigdy Cię nie zapomnę.
Dziękuję za lekcję Miłości, Przyjaźni i zaufania, którą mi dałeś.
Za to, że byłeś i Kochałeś mnie taką, jaką ja byłam.
Dziś jesteś za Tęczowym Mostem, w miejscu, gdzie wolniej płynie czas i słońce wschodzi, tak jak dawniej, dla nas..
Mam nadzieję, że pamiętasz o mnie i kiedyś.. w innej rzeczywistości jeszcze się spotkamy..
I wybaczysz mi.
Twoja Stęskniona Przyjaciółka
Tagi:
pies
przyjaciel
24.11.2010 o godz. 22:41


