Znalezione filmy dla kara:
Brak.
Dziś kontynuujemy obalanie mitów na temat szkolenia pozytywnego, które przekazywane z ust do ust, mogą dać fałszywe wyobrażenie na temat metod i rzeczywiście zniechęcić osobą chcącą szkolić swojego psa.
Mit V: „Zawsze trzeba mieć przy sobie kliker”.
Mit ten wynika z niezrozumienia lub nie poinformowania przez trenera swojego klienta do czego służy kliker i jak go używać.
Otóż to małe proste urządzenie jest potrzebne tylko na początku uczenia danego zachowania. Kiedy pies zacznie reagować bezbłędnie na komendę optyczną (czyli właściwie skojarzy sobie komendę z zachowaniem) z klikera rezygnujemy.
Rzadko uczymy psy nowych zachowań poza domem, z tego względu, że środowisko zewnętrzne jest dla nich często zbyt rozpraszające.
Tak więc, poza nielicznymi wyjątkami, klikera nie musimy nosić ze sobą
Mit VI: „Psy szkolone przy użyciu klikera nie będą wykonywać poleceń, jeśli nie dostaną smakołyku.”
Gdyby ten mit był prawdziwy, jaki sens miałoby szkolenie? Ludzie szybko by się zorientowali, że bez jedzenia nie zdołają wyegzekwować polecenia i metody pozytywne szybko zostałyby wyrzucone na margines szkoleniowy.
Ale do rzeczy: na początku jako nagrody używa się wyłącznie smakołyków, ponieważ w ten sposób łatwo pozyskać uwagę psa a nawet przekonać go do siebie, szczególnie, jeśli do tej pory stosowaliśmy wobec niego kary tradycyjne. To jeden ze sposobów, obok dotykania, zabawy i spacerów, na zbudowanie czy odbudowanie więzi z psem.
Nie wolno tego traktować jako przekupstwo, ja preferuję spojrzenie na to, jako na zapłatę. Mało kto z nas pracuje za darmo, prawda?
Wielu ludzi sądzi, że psy wykonują polecenia wyłącznie z miłości do swojego właściciela. Prawdopodobnie takie psy istnieją, ale są niesamowitą rzadkością i zakładanie, że nasz pies jest właśnie tym, skazuje nas na porażkę.
Dla sceptycznych dobrą nowiną jest to, że po kilku tygodniach szkolenia, smakołyki stają się tylko jedną z możliwych nagród. Nagradzamy psa na różne sposoby, w zależności od tego co nasz zwierzak lubi. Może to być kontakt z innym psem, kontakt z człowiekiem, bieg przez kilkadziesiąt metrów, zabawa jego ulubioną zabawką, pochwała słowna czy możliwość powąchania sobie trawnika. Wachlarz możliwości jest bardzo szeroki, a jedzenie staje się po prostu kolejną nagrodą.
Oczywiście, może się zdarzyć tak, że Wasz pies najchętniej będzie pracował właśnie za smakołyki, ale nawet w tym wypadku można to ograniczyć i uczynić nagrodą tylko za wyjątkowo dobrze wykonane ćwiczenie.
Mit VII: „Siłą można osiągnąć lepsze rezultaty”.
Lepsze rezultaty są tutaj wyłącznie rezultatami pozornymi. Jeśli uczycie czegoś psa karząc go, to będzie wyglądało, że rzeczywiście się czegoś nauczył ale za jakiś czas: miesiąc, rok, dwa lata powróci do zachowania. Nazywa się to paradoksem unikania. Pies, który poczuje się bezpieczny, wróci do swoich starych nawyków, a oznacza to, że tak naprawdę, nie nauczył się niczego. Na pewno słyszeliście, że aby pies nie zapomniał, co przyswoił, powinno się z nim przeprowadzać sesje codziennie, powtarzając ćwiczenia, które zna. W metodach tradycyjnych, być może tak jest.
Zachowania wyuczone metodami pozytywnymi nie zanikają nigdy, dlatego, że nie są formą ucieczki przed przed karą.
Będąc w schronisku nauczyłam bardzo szybko siadać psa. Podejrzewałam, że kiedy pojawię się następny raz, pies może nie tego nie pamiętać, ponieważ minęły dwa tygodnie przerwy. Byłam zaskoczona, kiedy na słowo „siad” pies usiadł, jak gdyby robił to od zawsze. W szkoleniu pozytywnym zdarzają się i takie przypadki :)
Mit VIII: „Szkolenie pozytywne nie oduczy psa szczekania i agresji”.
To oczywista bzdura, bo co oduczy agresji? Nowa agresja? Nie od dziś wiadomo, że agresja rodzi agresję.
Najczęściej pies agresywny to pies niepewny siebie i przerażony. Wyobraźcie sobie, że Was ktoś bije, dlatego, że się boicie. Pomogłoby? Być może przestalibyście okazywać strach tak ostentacyjnie, tylko po to, żeby uniknąć kary, do czasu aż znaleźlibyście się u kresu swoich sił. Wtedy na pewno wybuchnęlibyście ze zdwojoną siłą. Wtedy psy gryzą.
W szkoleniu pozytywnym można wyeliminować zachowania niepożądane zastępując je nauką zachowań alternatywnych. Ponieważ są to ćwiczenia przyjazne dla psa, nie wywołujące lęku i korzące się dobrze, psy otwierają się na ludzi i mogą stać się na nowo wspaniałymi, wesołymi towarzyszami człowieka.
Mimo, że opanowanie agresji bywa łatwe, nie koniecznie jest szybkie, dlatego lepiej jest zapobiegać niż leczyć.
Jeśli słyszeliście inne mity na temat szkolenia pozytywnego i wciąż nie jesteście przekonani, z chęcią wyjaśnię Wam wszelkie wątpliwości, wystarczy napisać w komentarzu:)
Mit V: „Zawsze trzeba mieć przy sobie kliker”.
Mit ten wynika z niezrozumienia lub nie poinformowania przez trenera swojego klienta do czego służy kliker i jak go używać.
Otóż to małe proste urządzenie jest potrzebne tylko na początku uczenia danego zachowania. Kiedy pies zacznie reagować bezbłędnie na komendę optyczną (czyli właściwie skojarzy sobie komendę z zachowaniem) z klikera rezygnujemy.
Rzadko uczymy psy nowych zachowań poza domem, z tego względu, że środowisko zewnętrzne jest dla nich często zbyt rozpraszające.
Tak więc, poza nielicznymi wyjątkami, klikera nie musimy nosić ze sobą
Mit VI: „Psy szkolone przy użyciu klikera nie będą wykonywać poleceń, jeśli nie dostaną smakołyku.”
Gdyby ten mit był prawdziwy, jaki sens miałoby szkolenie? Ludzie szybko by się zorientowali, że bez jedzenia nie zdołają wyegzekwować polecenia i metody pozytywne szybko zostałyby wyrzucone na margines szkoleniowy.
Ale do rzeczy: na początku jako nagrody używa się wyłącznie smakołyków, ponieważ w ten sposób łatwo pozyskać uwagę psa a nawet przekonać go do siebie, szczególnie, jeśli do tej pory stosowaliśmy wobec niego kary tradycyjne. To jeden ze sposobów, obok dotykania, zabawy i spacerów, na zbudowanie czy odbudowanie więzi z psem.
Nie wolno tego traktować jako przekupstwo, ja preferuję spojrzenie na to, jako na zapłatę. Mało kto z nas pracuje za darmo, prawda?
Wielu ludzi sądzi, że psy wykonują polecenia wyłącznie z miłości do swojego właściciela. Prawdopodobnie takie psy istnieją, ale są niesamowitą rzadkością i zakładanie, że nasz pies jest właśnie tym, skazuje nas na porażkę.
Dla sceptycznych dobrą nowiną jest to, że po kilku tygodniach szkolenia, smakołyki stają się tylko jedną z możliwych nagród. Nagradzamy psa na różne sposoby, w zależności od tego co nasz zwierzak lubi. Może to być kontakt z innym psem, kontakt z człowiekiem, bieg przez kilkadziesiąt metrów, zabawa jego ulubioną zabawką, pochwała słowna czy możliwość powąchania sobie trawnika. Wachlarz możliwości jest bardzo szeroki, a jedzenie staje się po prostu kolejną nagrodą.
Oczywiście, może się zdarzyć tak, że Wasz pies najchętniej będzie pracował właśnie za smakołyki, ale nawet w tym wypadku można to ograniczyć i uczynić nagrodą tylko za wyjątkowo dobrze wykonane ćwiczenie.
Mit VII: „Siłą można osiągnąć lepsze rezultaty”.
Lepsze rezultaty są tutaj wyłącznie rezultatami pozornymi. Jeśli uczycie czegoś psa karząc go, to będzie wyglądało, że rzeczywiście się czegoś nauczył ale za jakiś czas: miesiąc, rok, dwa lata powróci do zachowania. Nazywa się to paradoksem unikania. Pies, który poczuje się bezpieczny, wróci do swoich starych nawyków, a oznacza to, że tak naprawdę, nie nauczył się niczego. Na pewno słyszeliście, że aby pies nie zapomniał, co przyswoił, powinno się z nim przeprowadzać sesje codziennie, powtarzając ćwiczenia, które zna. W metodach tradycyjnych, być może tak jest.
Zachowania wyuczone metodami pozytywnymi nie zanikają nigdy, dlatego, że nie są formą ucieczki przed przed karą.
Będąc w schronisku nauczyłam bardzo szybko siadać psa. Podejrzewałam, że kiedy pojawię się następny raz, pies może nie tego nie pamiętać, ponieważ minęły dwa tygodnie przerwy. Byłam zaskoczona, kiedy na słowo „siad” pies usiadł, jak gdyby robił to od zawsze. W szkoleniu pozytywnym zdarzają się i takie przypadki :)
Mit VIII: „Szkolenie pozytywne nie oduczy psa szczekania i agresji”.
To oczywista bzdura, bo co oduczy agresji? Nowa agresja? Nie od dziś wiadomo, że agresja rodzi agresję.
Najczęściej pies agresywny to pies niepewny siebie i przerażony. Wyobraźcie sobie, że Was ktoś bije, dlatego, że się boicie. Pomogłoby? Być może przestalibyście okazywać strach tak ostentacyjnie, tylko po to, żeby uniknąć kary, do czasu aż znaleźlibyście się u kresu swoich sił. Wtedy na pewno wybuchnęlibyście ze zdwojoną siłą. Wtedy psy gryzą.
W szkoleniu pozytywnym można wyeliminować zachowania niepożądane zastępując je nauką zachowań alternatywnych. Ponieważ są to ćwiczenia przyjazne dla psa, nie wywołujące lęku i korzące się dobrze, psy otwierają się na ludzi i mogą stać się na nowo wspaniałymi, wesołymi towarzyszami człowieka.
Mimo, że opanowanie agresji bywa łatwe, nie koniecznie jest szybkie, dlatego lepiej jest zapobiegać niż leczyć.
Jeśli słyszeliście inne mity na temat szkolenia pozytywnego i wciąż nie jesteście przekonani, z chęcią wyjaśnię Wam wszelkie wątpliwości, wystarczy napisać w komentarzu:)
28.09.2010 o godz. 15:42
komentuj (0)
Niezależnie od tego, czy dalej wierzycie, że Wy i Wasze psy tworzycie stado i musicie pokazać gdzie jest ich miejsce, nie jest to usprawiedliwienie dla stosowania przemocy. Jeśli wciąż uważacie, że warto czerpać z zachowań wilków, to zadajcie sobie pytanie, czy można oceniać Was na podstawie zachowań małp? Może powinniście rzucać w nielubianych ludzi fekaliami?;)
Jeśli twierdzicie, że można, to przypomnę jeszcze raz: wilk alpha nie wymusza posłuszeństwa siłą (a tak sądzono do niedawna). Swój status lidera otrzymuje od stada, a nie go narzuca – innymi słowy musi robić coś, co sprawia, że inne psy go szanują i chcą za nim podążać. Chcecie być jak wilki? Chcecie być głową stada? Ok. W takim razie zapomnijcie o tym, co kiedyś mówiono na ten temat, wyciągnijcie z tego, to co najlepsze i bądźcie dobrymi przewodnikami dla swojego psa.
Żadnej przemocy. Żadnej awersji*. Psa szkolimy mózgiem, a nie mięśniami.
A więc, odnośnie samego szkolenia, istnieją dwa główne nurty: szkolenie metodami tradycyjnymi i szkolenie metodami pozytywnymi. Żeby móc świadomie podjąć decyzję, które z nich wybierzemy dla naszego Czterołapa, warto najpierw zrozumieć w jaki sposób uczą się zwierzęta.
Na pewno każdy z Was słyszał o warunkowaniu klasycznym w szkole. Przypomnijcie sobie historię o Pawłowie i jego psach. Badacz zauważył, że przed podaniem jedzenia psy zaczynają się ślinić i wpadł na pomysł, żeby zapowiedzią posiłku był dźwięk dzwonka. Pewnego razu zadzwonił tylko dzwonkiem i stwierdził, że samo to wystarczyło, żeby psom pociekła ślinka;)
Jaki mamy z tego wniosek? Psy uczą się przez skojarzenia (z resztą nie tylko psy – prawa te są uniwersalne w całym świecie zwierząt oraz ludzi).
Skinner z kolei zamknął kota w tzw. skrzynce Skinnera i czekał sobie aż kot naciśnie łapą dźwignię, która otworzy mu dostęp do jedzenia: nagrody. Okazało się, że kot naciskał dźwignię coraz częściej.
Na podstawie doświadczeń Skinnera mamy wiedzę na temat rodzajów wzmocnień oraz ich rozkładów.
A także trzy główne prawa uczenia się:
1. Zachowanie nagradzane będzie się powtarzać.
2. Zachowanie, które nie jest wzmacniane będzie zanikać.
3. Wyuczone zachowanie utrwala się, gdy jest wzmacniane niejednostajnie (czyli nie za każdym razem).
Proste, prawda?
Teraz rzecz do zrozumienia trochę trudniejsza, ale jej znajomość pomoże Wam pojąć zasady szkolenia.
Żeby uczyć zwierzęta stosuje się wzmocnienia i wygaszenia. Oba mogą być pozytywne lub negatywne.
Wzmocnienie: stosowane wtedy, gdy chcemy, żeby dane zachowanie powtórzyło się
Wygaszenie: stosowane wtedy, gdy nie chcemy, aby dane zachowanie się powtarzało
Pozytywne (inaczej: dodatnie): to coś, co dajemy psu (nagrodę bądź karę)
Negatywne (inaczej: ujemne): coś, co odejmujemy, zabieramy od psa (tak samo można zabrać nagrodę lub karę)
Wzmocnienie pozytywne, to oczywiście typowa nagroda. Najpopularniejszą i z resztą bardzo potężną jest jedzenie, o innych napiszę później.
Wzmocnienie negatywne zrozumieć jest trochę trudniej. Przykład kolczatki pomoże to wyjaśnić.
Kolce na szyi psa zadają mu ból, kiedy ten ciągnie na smyczy. My chcemy wzmocnić psa wtedy, kiedy smycz jest luźna, tak więc w tym przypadku nagrodą dla niego ma być zabranie, odjęcie bólu spowodowanego kolcami.
PS. Miałeś kiedyś na sobie kolczatkę?
Wygaszenie pozytywne to typowa, w rozumieniu ludzkim kara. Dostarczamy aktywnie psu czegoś nieprzyjemnego - zwykle opiera się na szarpaniu i biciu.
Dlaczego w rozumieniu ludzkim? W naszym społeczeństwie bicie „za karę” nie jest czymś niezwykłym. Dla nas Profesjonalnych Właścicieli Psów;) ważne jest nie rozumienie potoczne, ale definicja, która jest następująca:
Kara, to bodziec, działanie, które zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia danego zachowania.
Dr Ian Dunbar, znany na całym świecie szkoleniowiec, w swoim wykładzie spytał słuchaczy, czy w definicji jest napisane, że kara musi być bolesna? Nie jest, a więc nie musi być!
Tak więc skuteczną karą będzie:
wygaszenie negatywne, czyli zabieramy psu, to, co dla niego jest przyjemne i wartościowe, np. zabawki czy możliwość kontaktu z przewodnikiem.
Mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyć to tak, żeby każdy zrozumiał zasady rządzące uczeniem się zwierząt. Warto to wszystko sobie przemyśleć i zastanowić się, jak każdy z Was traktuje swojego zwierzaka.
Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej:)
*awersja - niechęć do kogoś czegoś, wstręt - o zastosowaniu, więcej w następnych notkach
Jeśli twierdzicie, że można, to przypomnę jeszcze raz: wilk alpha nie wymusza posłuszeństwa siłą (a tak sądzono do niedawna). Swój status lidera otrzymuje od stada, a nie go narzuca – innymi słowy musi robić coś, co sprawia, że inne psy go szanują i chcą za nim podążać. Chcecie być jak wilki? Chcecie być głową stada? Ok. W takim razie zapomnijcie o tym, co kiedyś mówiono na ten temat, wyciągnijcie z tego, to co najlepsze i bądźcie dobrymi przewodnikami dla swojego psa.
Żadnej przemocy. Żadnej awersji*. Psa szkolimy mózgiem, a nie mięśniami.
A więc, odnośnie samego szkolenia, istnieją dwa główne nurty: szkolenie metodami tradycyjnymi i szkolenie metodami pozytywnymi. Żeby móc świadomie podjąć decyzję, które z nich wybierzemy dla naszego Czterołapa, warto najpierw zrozumieć w jaki sposób uczą się zwierzęta.
Na pewno każdy z Was słyszał o warunkowaniu klasycznym w szkole. Przypomnijcie sobie historię o Pawłowie i jego psach. Badacz zauważył, że przed podaniem jedzenia psy zaczynają się ślinić i wpadł na pomysł, żeby zapowiedzią posiłku był dźwięk dzwonka. Pewnego razu zadzwonił tylko dzwonkiem i stwierdził, że samo to wystarczyło, żeby psom pociekła ślinka;)
Jaki mamy z tego wniosek? Psy uczą się przez skojarzenia (z resztą nie tylko psy – prawa te są uniwersalne w całym świecie zwierząt oraz ludzi).
Skinner z kolei zamknął kota w tzw. skrzynce Skinnera i czekał sobie aż kot naciśnie łapą dźwignię, która otworzy mu dostęp do jedzenia: nagrody. Okazało się, że kot naciskał dźwignię coraz częściej.
Na podstawie doświadczeń Skinnera mamy wiedzę na temat rodzajów wzmocnień oraz ich rozkładów.
A także trzy główne prawa uczenia się:
1. Zachowanie nagradzane będzie się powtarzać.
2. Zachowanie, które nie jest wzmacniane będzie zanikać.
3. Wyuczone zachowanie utrwala się, gdy jest wzmacniane niejednostajnie (czyli nie za każdym razem).
Proste, prawda?
Teraz rzecz do zrozumienia trochę trudniejsza, ale jej znajomość pomoże Wam pojąć zasady szkolenia.
Żeby uczyć zwierzęta stosuje się wzmocnienia i wygaszenia. Oba mogą być pozytywne lub negatywne.
Wzmocnienie: stosowane wtedy, gdy chcemy, żeby dane zachowanie powtórzyło się
Wygaszenie: stosowane wtedy, gdy nie chcemy, aby dane zachowanie się powtarzało
Pozytywne (inaczej: dodatnie): to coś, co dajemy psu (nagrodę bądź karę)
Negatywne (inaczej: ujemne): coś, co odejmujemy, zabieramy od psa (tak samo można zabrać nagrodę lub karę)
Wzmocnienie pozytywne, to oczywiście typowa nagroda. Najpopularniejszą i z resztą bardzo potężną jest jedzenie, o innych napiszę później.
Wzmocnienie negatywne zrozumieć jest trochę trudniej. Przykład kolczatki pomoże to wyjaśnić.
Kolce na szyi psa zadają mu ból, kiedy ten ciągnie na smyczy. My chcemy wzmocnić psa wtedy, kiedy smycz jest luźna, tak więc w tym przypadku nagrodą dla niego ma być zabranie, odjęcie bólu spowodowanego kolcami.
PS. Miałeś kiedyś na sobie kolczatkę?
Wygaszenie pozytywne to typowa, w rozumieniu ludzkim kara. Dostarczamy aktywnie psu czegoś nieprzyjemnego - zwykle opiera się na szarpaniu i biciu.
Dlaczego w rozumieniu ludzkim? W naszym społeczeństwie bicie „za karę” nie jest czymś niezwykłym. Dla nas Profesjonalnych Właścicieli Psów;) ważne jest nie rozumienie potoczne, ale definicja, która jest następująca:
Kara, to bodziec, działanie, które zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia danego zachowania.
Dr Ian Dunbar, znany na całym świecie szkoleniowiec, w swoim wykładzie spytał słuchaczy, czy w definicji jest napisane, że kara musi być bolesna? Nie jest, a więc nie musi być!
Tak więc skuteczną karą będzie:
wygaszenie negatywne, czyli zabieramy psu, to, co dla niego jest przyjemne i wartościowe, np. zabawki czy możliwość kontaktu z przewodnikiem.
Mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyć to tak, żeby każdy zrozumiał zasady rządzące uczeniem się zwierząt. Warto to wszystko sobie przemyśleć i zastanowić się, jak każdy z Was traktuje swojego zwierzaka.
Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej:)
*awersja - niechęć do kogoś czegoś, wstręt - o zastosowaniu, więcej w następnych notkach



