Znalezione zdjęcia dla kliker:
Brak.
Wreszcie zaczynamy na poważnie:)
Kliker, żeby działał tak jak powinien, musi nabrać dla psa znaczenia.
Różni szkoleniowcy proponują różne sposoby uwarunkowania klikera, ja wybrałam ten, który za chwilę opiszę. Jest prosty dla Was, bo szybko załapiecie jak przeprowadzać sesje, prosty dla psa, bo błyskawicznie dowiaduje się, że klik=smakołyk (dalej K/S) i uczy go patrzenia Wam w oczy, czyli skupienia. A bez skupienia nie ma ćwiczenia! To bardzo ważne ćwiczenie, bo pies, który nie będzie zwracał na Was uwagi nie wykona Waszych komend w prostych warunkach, a co dopiero w trudnych.
Najpierw teoretycznie.
Gdzie zaczynamy? Zależy, gdzie psu łatwiej. Na pewno każdemu będzie łatwo w domu, niektórym w ogródku, innym w lesie czy na łące, gdzie nie ma wielu ludzi i zwierząt. Chodzi o to, żeby psa nic nie rozpraszało, żebyście byli w stanie konkurować ze środowiskiem.
Jeśli jesteśmy na zewnątrz, bierzemy psiaka na smycz (najlepiej nie za długą, żeby nie miał możliwości odejścia sobie i zajęcia się np. zabawką), stajemy prosto z ręką na mostku i uzbrojeni w smakołyki czekamy. To może czasem potrwać, ale będzie bardziej wartościowe, jeśli pies sam na nas spojrzy, dlatego też, mimo, że będzie Was świerzbił język nic nie mówcie! Nie wabcie też psiaka jedzeniem.
Może być tak, że Waszemu psu w ogóle po głowie nie chodzi spojrzenie Wam w oczy. Nie martwcie się. Nadejdzie moment w którym odwróci się w Waszą stronę i wtedy K/S. Gwarantuję, że po nagrodzie, pies od razu się zainteresuje. Wykorzystajcie to i kiedy tylko jego głowa będzie skierowana na jakąkolwiek część Waszego ciała K/S. Zakończcie sesję na sukcesie psa po kliku-kilkunastu powtórkach, w zależności od Waszego zwierzaka.
Po kilkunastu-kilkudziesięciu powtórzeniach (a więc kilku sesjach) psiak załapie na czym polega zabawa. Jego spojrzenia staną się całkiem świadome. Wtedy nadejdzie czas na podniesienie poprzeczki. Większość ludzi zaczyna od tego etapu, czyli od momentu, kiedy psiak patrzy im w oczy. Wtedy oczywiście K/S.
W momencie, kiedy psiak doskonale już wie, że musi się patrzeć na naszą twarz, bo to jest fajne, możemy zacząć zachowanie przedłużać. Wszak, chodzi o to, żeby nasz Czworonóg był w stanie patrzeć na nas kilka, a nawet kilkanaście minut bez przerwy.
Bierzemy więc garść smakołyków do ręki i zaczynamy kolejną już sesję. Pies wie o co chodzi, więc będzie nam oferował zachowanie częściej. I teraz ważne.
Pies spojrzy: K/S.
Nie czekając, aż odwróci głowę, natychmiast wydajemy mu kolejny smakołyk, potem następny i następny (wygląda to tak, że co chwila kładziemy rękę na mostek).
Kiedy pies straci nas z oczu, zaprzestajemy nagradzania i czekamy.
Pies spojrzy: K/S.
Powtarzamy cały proceder ponownie.
I tak kilka powtórek.
Pies zrozumie, że aby dostać karabin smakołyków musi na Was spojrzeć i wzroku nie odwracać.
Żeby efekt był szybszy i co więcej – pies patrzył na nas bez tego ciągłego nagradzania, smakołyki wydajemy w nieliniowych odstępach czasu. Na początku będzie to raz pół sekundy, raz sekunda, raz 2, potem sekunda, znowu 2, pół, 3.. Kolejność jest oczywiście dowolna. W kolejnych sesjach, jeśli nasz psiak dobrze wytrzymuje te 3 sekundy, zwiększamy odstępy czasowe, czyli raz 1 sek, raz 3, 2, 4, 1, 1, 3, 1, 4 itd… :)
Spieszmy się powoli!
Tym sposobem po tygodniu psiak będzie się w nas potrafił wpatrywać bez wydania smakołyku np. minutę. Może być więcej, może być mniej, zależy to między innymi od temperamentu psa i tego, czy nie za szybko podwyższamy mu poprzeczkę.
Oczywiście, pies będzie też doskonale wiedział, czego zapowiedzią jest dźwięk klikera, a my zyskujemy możliwość kształtowania jego umysłu.
A teraz zapraszam do obejrzenia mojego drugiego filmiku. Niestety, nie opanowałam jeszcze edytora dźwięku i nie wiem, co zrobić z tymi hukami od statywu i seplenieniem. Myślę, że zaopatrzę się w mikrofon przenośny i to rozwiąże sprawę, ale na razie mam tylko jeden materiał, więc ten udostępniam.
Sami zobaczcie, jakie to proste.
Miłego oglądania:)
Kliker, żeby działał tak jak powinien, musi nabrać dla psa znaczenia.
Różni szkoleniowcy proponują różne sposoby uwarunkowania klikera, ja wybrałam ten, który za chwilę opiszę. Jest prosty dla Was, bo szybko załapiecie jak przeprowadzać sesje, prosty dla psa, bo błyskawicznie dowiaduje się, że klik=smakołyk (dalej K/S) i uczy go patrzenia Wam w oczy, czyli skupienia. A bez skupienia nie ma ćwiczenia! To bardzo ważne ćwiczenie, bo pies, który nie będzie zwracał na Was uwagi nie wykona Waszych komend w prostych warunkach, a co dopiero w trudnych.
Najpierw teoretycznie.
Gdzie zaczynamy? Zależy, gdzie psu łatwiej. Na pewno każdemu będzie łatwo w domu, niektórym w ogródku, innym w lesie czy na łące, gdzie nie ma wielu ludzi i zwierząt. Chodzi o to, żeby psa nic nie rozpraszało, żebyście byli w stanie konkurować ze środowiskiem.
Jeśli jesteśmy na zewnątrz, bierzemy psiaka na smycz (najlepiej nie za długą, żeby nie miał możliwości odejścia sobie i zajęcia się np. zabawką), stajemy prosto z ręką na mostku i uzbrojeni w smakołyki czekamy. To może czasem potrwać, ale będzie bardziej wartościowe, jeśli pies sam na nas spojrzy, dlatego też, mimo, że będzie Was świerzbił język nic nie mówcie! Nie wabcie też psiaka jedzeniem.
Może być tak, że Waszemu psu w ogóle po głowie nie chodzi spojrzenie Wam w oczy. Nie martwcie się. Nadejdzie moment w którym odwróci się w Waszą stronę i wtedy K/S. Gwarantuję, że po nagrodzie, pies od razu się zainteresuje. Wykorzystajcie to i kiedy tylko jego głowa będzie skierowana na jakąkolwiek część Waszego ciała K/S. Zakończcie sesję na sukcesie psa po kliku-kilkunastu powtórkach, w zależności od Waszego zwierzaka.
Po kilkunastu-kilkudziesięciu powtórzeniach (a więc kilku sesjach) psiak załapie na czym polega zabawa. Jego spojrzenia staną się całkiem świadome. Wtedy nadejdzie czas na podniesienie poprzeczki. Większość ludzi zaczyna od tego etapu, czyli od momentu, kiedy psiak patrzy im w oczy. Wtedy oczywiście K/S.
W momencie, kiedy psiak doskonale już wie, że musi się patrzeć na naszą twarz, bo to jest fajne, możemy zacząć zachowanie przedłużać. Wszak, chodzi o to, żeby nasz Czworonóg był w stanie patrzeć na nas kilka, a nawet kilkanaście minut bez przerwy.
Bierzemy więc garść smakołyków do ręki i zaczynamy kolejną już sesję. Pies wie o co chodzi, więc będzie nam oferował zachowanie częściej. I teraz ważne.
Pies spojrzy: K/S.
Nie czekając, aż odwróci głowę, natychmiast wydajemy mu kolejny smakołyk, potem następny i następny (wygląda to tak, że co chwila kładziemy rękę na mostek).
Kiedy pies straci nas z oczu, zaprzestajemy nagradzania i czekamy.
Pies spojrzy: K/S.
Powtarzamy cały proceder ponownie.
I tak kilka powtórek.
Pies zrozumie, że aby dostać karabin smakołyków musi na Was spojrzeć i wzroku nie odwracać.
Żeby efekt był szybszy i co więcej – pies patrzył na nas bez tego ciągłego nagradzania, smakołyki wydajemy w nieliniowych odstępach czasu. Na początku będzie to raz pół sekundy, raz sekunda, raz 2, potem sekunda, znowu 2, pół, 3.. Kolejność jest oczywiście dowolna. W kolejnych sesjach, jeśli nasz psiak dobrze wytrzymuje te 3 sekundy, zwiększamy odstępy czasowe, czyli raz 1 sek, raz 3, 2, 4, 1, 1, 3, 1, 4 itd… :)
Spieszmy się powoli!
Tym sposobem po tygodniu psiak będzie się w nas potrafił wpatrywać bez wydania smakołyku np. minutę. Może być więcej, może być mniej, zależy to między innymi od temperamentu psa i tego, czy nie za szybko podwyższamy mu poprzeczkę.
Oczywiście, pies będzie też doskonale wiedział, czego zapowiedzią jest dźwięk klikera, a my zyskujemy możliwość kształtowania jego umysłu.
A teraz zapraszam do obejrzenia mojego drugiego filmiku. Niestety, nie opanowałam jeszcze edytora dźwięku i nie wiem, co zrobić z tymi hukami od statywu i seplenieniem. Myślę, że zaopatrzę się w mikrofon przenośny i to rozwiąże sprawę, ale na razie mam tylko jeden materiał, więc ten udostępniam.
Sami zobaczcie, jakie to proste.
Miłego oglądania:)
14.10.2010 o godz. 21:02
komentuj (1)
Sesja jest to czas w którym pracujemy z psem. Pojedynczy trening najczęściej składa się z kilku takich sesji z kilkuminutową przerwą pomiędzy każdą z nich.
W sesji chodzi o to, żeby kształtować oraz utrwalać ukształtowane już zachowania, czyli budować w umyśle psa odpowiednie skojarzenia.
Żeby osiągnąć maksimum efektywności, powinniśmy przestrzegać kilku zasad. Niektóre z nich są trudne dla nas, bo na przykład ciężko jest przestać, kiedy się widzi szybkie postępy, ale dobry trener tak właśnie powinien zrobić.
Reguły, które powinny obowiązywać podczas sesji umieszczam po to, żeby każdy z Was mógł do nich wrócić i sobie je przypomnieć. Wydaje się, że jest tego dużo, ale po kilku sesjach nabierzecie takiej wprawy, że nie będzie konieczne o nich pamiętać. Warto jednak upewnić się, czy nie zaczęliśmy popełniać jakiś błędów.
Sesja:
1. Musi być krótka (od kilku powtórek! do kilku minut przy przyzwyczajonych psach)
2. Powinna mieć wyraźny początek i wyraźny koniec.
3. Kończy się zawsze jakimkolwiek sukcesem psa (a najlepiej, żeby zakończyła się największym).
4. Jest cicha – nic nie mówimy do psa, dopiero na końcu chwalimy go słownie.
5. W sesji kształtujemy tylko jedno zachowanie.
Ad.1.
Czas sesji jest bardzo istotną kwestią. Dobrze wiemy, że dzieci skupiają się na chwilę, kiedy coś je zainteresuje, potem szybko się nużą. Dokładnie tak samo jest ze szczeniakami, dlatego w ich przypadku sesja może ograniczyć się do nawet 3 powtórek. Nie należy się tego bać, ponieważ szczeniaki uczą się w ekspresowym tempie.
Dorosłe psy, przyzwyczajone do treningu mogą mieć sesje kilkuminutowe, ale też należy uważać, żeby nie przedobrzyć. Jeśli pies odmawia współpracy są dwie główne możliwości: jest najedzony albo zniechęcony (co wynika z nudy, braku nagród, zmęczenia).
Ad.2.
Pies po takim wysiłku umysłowym i fizycznym musi odpocząć. Nie wyobrażam sobie chodzić do szkoły czy jeździć na uczelnie i nie mieć przerw. To jasne, że bez relaksu szybko wyczerpują się nasze pokłady energii. Psy pod tym względem wcale się od nas nie różnią.
Dlatego sygnałem do początku sesji jest położenie ręki na mostku, a jej koniec zaznaczamy ukucnięciem przy psie i wychwaleniem go, jaki to on był wspaniały. To ważne – pies musi wiedzieć, że tryb pracy się właśnie rozpoczął albo skończył.
Ad.3.
Żeby utrzymać a nawet wzmocnić motywację psa, każda sesja musi się kończyć jego sukcesem, czyli musi dostać nagrodę. Nawet, jeżeli nie osiągnął tego, co byśmy chcieli (zmęczony? Albo mamy za wysokie wymagania? A może ma po prostu gorszy dzień?), obniżamy wymogi i nagradzamy go za poprzedni etap danego ćwiczenia.
Innym aspektem tego zagadnienia, jest sytuacja w której pies bardzo chce pracować. Klikanie zachowania to zabawa w ciepło-zimno. Klikamy mu ciepło, ciepło, ciepło.. i nagle zrobił niesamowity postęp, a więc klikamy i kończymy sesję – w ten sposób mówimy psu: „Gorąco! Dokładnie o to mi chodziło!”. To moment najtrudniejszy dla człowieka:)
Ad.4.
Drugą trudną rzeczą o której już pisałam jest niemożność mówienia. Wynika to z tego, że pies nie rozumie znaczenia naszych słów, a nawet jeśli niektóre poznaje, to łatwo go nimi zdekoncentrować. W efekcie mamy wolniejsze uczenie. Nie martwcie się. Ta zasada obowiązuje tylko w sesji i to przede wszystkim tej z kształtowania. Są od niej wyjątki, więc Ci wszyscy, którzy lubią mówić do swojego psa będą mogli robić i to;)
Ad.5.
W sesji kształtujemy jedno zachowanie. To dość oczywiste, bo jeśli chcemy, żeby pies usiał, to nie będziemy go jednocześnie uczyli, żeby stał, prawda? Pies nie zrozumie, dlaczego raz dostaje nagrodę za siad, a raz za stanie. Dlatego, każde zachowanie ma swoją oddzielną sesję.
Teraz znacie już podstawy uczenia się zwierząt. Wiecie, skąd one wynikają, wiecie jaka jest idea szkolenia pozytywnego i dlaczego jest takie dobre. Poznaliście już podstawowe zasady, jak pracować z psem i teraz już czas najwyższy, żeby wyjść po za teorię i przejść do praktyki.
Życzę Wam dużo radości z obcowania z psem oraz szybkich postępów w nauce:)
W sesji chodzi o to, żeby kształtować oraz utrwalać ukształtowane już zachowania, czyli budować w umyśle psa odpowiednie skojarzenia.
Żeby osiągnąć maksimum efektywności, powinniśmy przestrzegać kilku zasad. Niektóre z nich są trudne dla nas, bo na przykład ciężko jest przestać, kiedy się widzi szybkie postępy, ale dobry trener tak właśnie powinien zrobić.
Reguły, które powinny obowiązywać podczas sesji umieszczam po to, żeby każdy z Was mógł do nich wrócić i sobie je przypomnieć. Wydaje się, że jest tego dużo, ale po kilku sesjach nabierzecie takiej wprawy, że nie będzie konieczne o nich pamiętać. Warto jednak upewnić się, czy nie zaczęliśmy popełniać jakiś błędów.
Sesja:
1. Musi być krótka (od kilku powtórek! do kilku minut przy przyzwyczajonych psach)
2. Powinna mieć wyraźny początek i wyraźny koniec.
3. Kończy się zawsze jakimkolwiek sukcesem psa (a najlepiej, żeby zakończyła się największym).
4. Jest cicha – nic nie mówimy do psa, dopiero na końcu chwalimy go słownie.
5. W sesji kształtujemy tylko jedno zachowanie.
Ad.1.
Czas sesji jest bardzo istotną kwestią. Dobrze wiemy, że dzieci skupiają się na chwilę, kiedy coś je zainteresuje, potem szybko się nużą. Dokładnie tak samo jest ze szczeniakami, dlatego w ich przypadku sesja może ograniczyć się do nawet 3 powtórek. Nie należy się tego bać, ponieważ szczeniaki uczą się w ekspresowym tempie.
Dorosłe psy, przyzwyczajone do treningu mogą mieć sesje kilkuminutowe, ale też należy uważać, żeby nie przedobrzyć. Jeśli pies odmawia współpracy są dwie główne możliwości: jest najedzony albo zniechęcony (co wynika z nudy, braku nagród, zmęczenia).
Ad.2.
Pies po takim wysiłku umysłowym i fizycznym musi odpocząć. Nie wyobrażam sobie chodzić do szkoły czy jeździć na uczelnie i nie mieć przerw. To jasne, że bez relaksu szybko wyczerpują się nasze pokłady energii. Psy pod tym względem wcale się od nas nie różnią.
Dlatego sygnałem do początku sesji jest położenie ręki na mostku, a jej koniec zaznaczamy ukucnięciem przy psie i wychwaleniem go, jaki to on był wspaniały. To ważne – pies musi wiedzieć, że tryb pracy się właśnie rozpoczął albo skończył.
Ad.3.
Żeby utrzymać a nawet wzmocnić motywację psa, każda sesja musi się kończyć jego sukcesem, czyli musi dostać nagrodę. Nawet, jeżeli nie osiągnął tego, co byśmy chcieli (zmęczony? Albo mamy za wysokie wymagania? A może ma po prostu gorszy dzień?), obniżamy wymogi i nagradzamy go za poprzedni etap danego ćwiczenia.
Innym aspektem tego zagadnienia, jest sytuacja w której pies bardzo chce pracować. Klikanie zachowania to zabawa w ciepło-zimno. Klikamy mu ciepło, ciepło, ciepło.. i nagle zrobił niesamowity postęp, a więc klikamy i kończymy sesję – w ten sposób mówimy psu: „Gorąco! Dokładnie o to mi chodziło!”. To moment najtrudniejszy dla człowieka:)
Ad.4.
Drugą trudną rzeczą o której już pisałam jest niemożność mówienia. Wynika to z tego, że pies nie rozumie znaczenia naszych słów, a nawet jeśli niektóre poznaje, to łatwo go nimi zdekoncentrować. W efekcie mamy wolniejsze uczenie. Nie martwcie się. Ta zasada obowiązuje tylko w sesji i to przede wszystkim tej z kształtowania. Są od niej wyjątki, więc Ci wszyscy, którzy lubią mówić do swojego psa będą mogli robić i to;)
Ad.5.
W sesji kształtujemy jedno zachowanie. To dość oczywiste, bo jeśli chcemy, żeby pies usiał, to nie będziemy go jednocześnie uczyli, żeby stał, prawda? Pies nie zrozumie, dlaczego raz dostaje nagrodę za siad, a raz za stanie. Dlatego, każde zachowanie ma swoją oddzielną sesję.
Teraz znacie już podstawy uczenia się zwierząt. Wiecie, skąd one wynikają, wiecie jaka jest idea szkolenia pozytywnego i dlaczego jest takie dobre. Poznaliście już podstawowe zasady, jak pracować z psem i teraz już czas najwyższy, żeby wyjść po za teorię i przejść do praktyki.
Życzę Wam dużo radości z obcowania z psem oraz szybkich postępów w nauce:)
Skoro już macie wszystkie niezbędne rzeczy do tego, aby szkolić swojego psa, czas najwyższy się za to zabrać.
Początek pracy z klikerem jest bardzo łatwy, ale zawsze trzeba przestrzegać kilku, bardzo prostych, ale i niezwykle ważnych zasad.
Ponieważ szkolenie pozytywne zakłada, ze pies się nie myli, że żadne jego zachowanie nie jest złe, tylko akurat teraz, albo i może nigdy nie zostanie nagrodzone, nie stosujemy wobec niego korekt. Zachowania niepożądane ignorujemy.
Ignorować to znaczy zachowywać się tak jak chwilę wcześniej, czyli nic nie mówić do psa, stać jak ten słup soli i czekać cierpliwie aż zaprezentuje coś, co nam się podoba.
Pamiętajcie proszę, że mówię o sesji treningowej, a nie o tym, co Wasze psy robią w domu. Kiedy zjadają kapcie albo skaczą na gości nie można takich zachowań ignorować, po pierwsze nie chcemy, a po drugie z punktu widzenia nauki jest to niemożliwe, ale co z nimi zrobić, z pewnością napiszę w dalszych artykułach.
Skoro pies się nigdy nie myli, pomylić możemy się tylko my – bierzemy pełną odpowiedzialność za szkolenie. Tak więc, jeżeli omsknie nam się ręka albo klikniemy w niewłaściwym momencie, to (oto nasza złota zasada nr 1) zawsze, bezapelacyjnie zawsze, po kliknięciu pies musi dostać nagrodę. Jeśli tego nie będziemy robić, kliker straci dla zwierzaka znaczenie, albo to znaczenie osłabnie.
Jeśli część z Was złapała się teraz za głowę, to nie martwcie się – w szkoleniu klikerem bardzo łatwo jest zawrócić psa na właściwą drogę.
Jeśli ćwiczymy pozycję stojącą u zwierzaka, a kilka razy zaznaczymy moment w którym siada, to oczywiście, nadrobimy troszkę drogi, bo pies to zachowanie powtórzy, ale jeśli klikamy potem prawidłowo, zwierzę szybko załapie, że ma stać, a nie siedzieć.
Takie problemy zdarzają się jedynie na początku nauki, kiedy nie jesteśmy wprawieni.
Druga zasada, tylko trochę mniej złota;) to czas podania nagrody od chwili kliknięcia. Zwierzę skojarzy zachowanie z klikiem jeśli nie miną od niego więcej niż 3 sekundy. Optymalnie, najlepiej jest to zrobić w ciągu 1 sekundy. Jeśli nie docenimy tej zasady, to osiągniemy taki sam efekt jak w przypadku złamania poprzedniej – bodziec warunkowy, jakim stał się kliker, straci dla psa znaczenie. Wytrącimy sobie z ręki najlepsze narzędzie szkoleniowe!
Trzecią ważną rzeczą jest używanie klikera we właściwy sposób. Od początku uczymy psa, że klik oznacza, że dostanie nagrodę za coś, co właśnie zrobił. Innymi słowy, jeśli pies będzie od nas odbiegał na spacerze, a Wy w przypływie desperacji klikniecie, żeby go przywołać, to pamiętajcie, że właśnie Wasz pies dowiedział się, że za odbieganie zostanie nagrodzony. W przyszłości może powtórzyć to zachowanie. Dlatego nigdy nie klikajcie, żeby oderwać od czegoś swojego zwierzaka.
Oprócz tego, żeby klikać we właściwym momencie, to trzeba to robić często, żeby zwierzak nie stracił zainteresowania. Jeśli chcemy, żeby pies obszedł nas naokoło i usiadł przy naszej prawej nodze, to oczywiście nie będziemy stać i czekać aż sam to zrobi, bo się nie doczekamy, tylko podzielimy to zachowanie na mniejsze etapy. Klikamy od spojrzenia gdziekolwiek, poprzez podchodzenie koło naszej lewej nogi, za nami do podejścia do prawej i posadzenia zadu na ziemi. Każdy z tych etapów, jak trzeba dzielimy na jeszcze mniejsze i klikamy po kilkadziesiąt razy.
Po jakimś czasie pies będzie się uczył o wiele szybciej.
Dla ludzi, najtrudniejszy w posługiwaniu się klikerem jest właściwy timing, czyli klikanie w odpowiednim momencie. Wymaga to jedynie wprawy, dlatego nie wpadajcie w frustrację (a na pewno nie wyładowujcie jej na psach;)) Pamiętajcie, ma być przyjemnie. Timing możecie ćwiczyć biorąc piłkę tenisową, rzucić nią i klikać w momencie, kiedy uderza o podłogę – dźwięk powinien być tylko jeden. Na szkoleniu usłyszałam jeszcze jedną metodę. Podczas oglądania filmu można klikać, wyłapując np. mruganie powiek u aktorów. Nie bądźmy jednak wariatami, nie trzeba tego robić przez cały film;) Ale kilka minut, przez kilka dni nie zaszkodzi. I tak będziecie się wprawiać ze swoimi psiakami.
Drugą trudnością jest opanowanie siebie. Dla nas, ludzi, bardzo trudne jest stanie i nie poruszanie się oraz nie podpowiadanie psu i w ogóle nie wydawanie żadnych dźwięków. Musimy do tego przywyknąć, ale za to jak dobrze uczymy się samokontroli!
Wydaje się tego dużo, ale najważniejsze spisuję w podpunktach:
1. Po kliknięciu zawsze jest nagroda!
2. Nagrodę podajemy do 3 sekund po kliknięciu, najlepiej do 1 sek.
3. Klikera używamy tylko do zaznaczania zachowań.
Powodzenia w ćwiczeniu timingu!:)
Początek pracy z klikerem jest bardzo łatwy, ale zawsze trzeba przestrzegać kilku, bardzo prostych, ale i niezwykle ważnych zasad.
Ponieważ szkolenie pozytywne zakłada, ze pies się nie myli, że żadne jego zachowanie nie jest złe, tylko akurat teraz, albo i może nigdy nie zostanie nagrodzone, nie stosujemy wobec niego korekt. Zachowania niepożądane ignorujemy.
Ignorować to znaczy zachowywać się tak jak chwilę wcześniej, czyli nic nie mówić do psa, stać jak ten słup soli i czekać cierpliwie aż zaprezentuje coś, co nam się podoba.
Pamiętajcie proszę, że mówię o sesji treningowej, a nie o tym, co Wasze psy robią w domu. Kiedy zjadają kapcie albo skaczą na gości nie można takich zachowań ignorować, po pierwsze nie chcemy, a po drugie z punktu widzenia nauki jest to niemożliwe, ale co z nimi zrobić, z pewnością napiszę w dalszych artykułach.
Skoro pies się nigdy nie myli, pomylić możemy się tylko my – bierzemy pełną odpowiedzialność za szkolenie. Tak więc, jeżeli omsknie nam się ręka albo klikniemy w niewłaściwym momencie, to (oto nasza złota zasada nr 1) zawsze, bezapelacyjnie zawsze, po kliknięciu pies musi dostać nagrodę. Jeśli tego nie będziemy robić, kliker straci dla zwierzaka znaczenie, albo to znaczenie osłabnie.
Jeśli część z Was złapała się teraz za głowę, to nie martwcie się – w szkoleniu klikerem bardzo łatwo jest zawrócić psa na właściwą drogę.
Jeśli ćwiczymy pozycję stojącą u zwierzaka, a kilka razy zaznaczymy moment w którym siada, to oczywiście, nadrobimy troszkę drogi, bo pies to zachowanie powtórzy, ale jeśli klikamy potem prawidłowo, zwierzę szybko załapie, że ma stać, a nie siedzieć.
Takie problemy zdarzają się jedynie na początku nauki, kiedy nie jesteśmy wprawieni.
Druga zasada, tylko trochę mniej złota;) to czas podania nagrody od chwili kliknięcia. Zwierzę skojarzy zachowanie z klikiem jeśli nie miną od niego więcej niż 3 sekundy. Optymalnie, najlepiej jest to zrobić w ciągu 1 sekundy. Jeśli nie docenimy tej zasady, to osiągniemy taki sam efekt jak w przypadku złamania poprzedniej – bodziec warunkowy, jakim stał się kliker, straci dla psa znaczenie. Wytrącimy sobie z ręki najlepsze narzędzie szkoleniowe!
Trzecią ważną rzeczą jest używanie klikera we właściwy sposób. Od początku uczymy psa, że klik oznacza, że dostanie nagrodę za coś, co właśnie zrobił. Innymi słowy, jeśli pies będzie od nas odbiegał na spacerze, a Wy w przypływie desperacji klikniecie, żeby go przywołać, to pamiętajcie, że właśnie Wasz pies dowiedział się, że za odbieganie zostanie nagrodzony. W przyszłości może powtórzyć to zachowanie. Dlatego nigdy nie klikajcie, żeby oderwać od czegoś swojego zwierzaka.
Oprócz tego, żeby klikać we właściwym momencie, to trzeba to robić często, żeby zwierzak nie stracił zainteresowania. Jeśli chcemy, żeby pies obszedł nas naokoło i usiadł przy naszej prawej nodze, to oczywiście nie będziemy stać i czekać aż sam to zrobi, bo się nie doczekamy, tylko podzielimy to zachowanie na mniejsze etapy. Klikamy od spojrzenia gdziekolwiek, poprzez podchodzenie koło naszej lewej nogi, za nami do podejścia do prawej i posadzenia zadu na ziemi. Każdy z tych etapów, jak trzeba dzielimy na jeszcze mniejsze i klikamy po kilkadziesiąt razy.
Po jakimś czasie pies będzie się uczył o wiele szybciej.
Dla ludzi, najtrudniejszy w posługiwaniu się klikerem jest właściwy timing, czyli klikanie w odpowiednim momencie. Wymaga to jedynie wprawy, dlatego nie wpadajcie w frustrację (a na pewno nie wyładowujcie jej na psach;)) Pamiętajcie, ma być przyjemnie. Timing możecie ćwiczyć biorąc piłkę tenisową, rzucić nią i klikać w momencie, kiedy uderza o podłogę – dźwięk powinien być tylko jeden. Na szkoleniu usłyszałam jeszcze jedną metodę. Podczas oglądania filmu można klikać, wyłapując np. mruganie powiek u aktorów. Nie bądźmy jednak wariatami, nie trzeba tego robić przez cały film;) Ale kilka minut, przez kilka dni nie zaszkodzi. I tak będziecie się wprawiać ze swoimi psiakami.
Drugą trudnością jest opanowanie siebie. Dla nas, ludzi, bardzo trudne jest stanie i nie poruszanie się oraz nie podpowiadanie psu i w ogóle nie wydawanie żadnych dźwięków. Musimy do tego przywyknąć, ale za to jak dobrze uczymy się samokontroli!
Wydaje się tego dużo, ale najważniejsze spisuję w podpunktach:
1. Po kliknięciu zawsze jest nagroda!
2. Nagrodę podajemy do 3 sekund po kliknięciu, najlepiej do 1 sek.
3. Klikera używamy tylko do zaznaczania zachowań.
Powodzenia w ćwiczeniu timingu!:)
Kliker jest wspaniałym urządzeniem. Małym, prostym i skutecznym, czyli łączy w sobie wszystko to, co czyni go wynalazkiem genialnym. Pudełko, może być o różnych kształtach, a w nim metalowa blaszka, która po naciśnięciu wydaje dość głośny, krótki i specyficzny dźwięk – tzw. kliknięcie.
Szkolenie metodą klikerową jest jednym z rodzajów szkoleń pozytywnych, na razie najbardziej skutecznym na świecie, co znaczy szybkim i efektywnym. W ten sposób pracuje się ze zwierzętami, których człowiek nie może zmusić do niczego stosując przymus np. z końmi, królikami, ptakami wszelkiej maści i rodzaju, delfinami, orkami i innymi. No i psami – na szczęście i dla nich nadeszło lepsze dziś:)
Kliker działa na zasadzie aparatu fotograficznego. Ma „robić zdjęcie” w momencie, kiedy pies prezentuje pożądane przez nas zachowanie. Klikerowy pies dokładnie wie, za co otrzyma nagrodę. Można oczywiście próbować mówić do psa: „tak” albo „dobrze”, jednak nauka będzie wtedy wolniejsza. Nasze słowa nie są tak precyzyjne, szybkie i krótkie, więc często pies nie będzie rozumiał naszych oczekiwań. Posługując się klikerem natychmiast dostrzeżemy pewne opóźnienia.
Dźwięku klikera nie da się pomylić z żadnym innym, ponieważ taki dźwięk nie występuje w otoczeniu psa. Ponadto zawsze brzmi tak samo, a więc nie jest zależny od naszego nastroju – klik to klik. Dla psa zawsze oznacza, że zrobił coś dobrze i że dostanie za to nagrodę.
Po krótkim czasie dźwięk klikera staje się dla psiaka zapowiedzią czegoś dobrego. Pamiętacie dzwoneczek Pawłowa? Kliker będzie właśnie takim dzwoneczkiem i po jego usłyszeniu Wasz pies zacznie się ślinić. No, może nie dosłownie;)
Za to będzie mieć jasny komunikat od nas, że tak, właśnie o to podniesienie łapy, czy inne zachowanie, nam chodziło! I właśnie za to i tylko za to otrzymujesz teraz nagrodę.
Używanie klikera sprawia, że nie jest istotne to, co pies robi po kliknięciu. Jeśli klikamy siad, on usłyszy klik ale wstanie, to i tak będzie wiedział, że dostaje nagrodę za posadzenie zadu na ziemi.
Kliker nie jest koniecznością, ale jest przydatny, jeśli chcemy psa uczyć prostych zasad panujących w naszym świecie. Jest za to bardzo pomocy w nauce nowych zachowań, których nie osiągniemy pracując z psem metodą naprowadzania (czyli pies podąża za smakołykiem), albo jeśli chcemy bardzo szybko psa nauczyć czegokolwiek.
Żeby sprawa stała się jasna, wymienię Wam metody nauczania psów.
Mamy:
- naprowadzanie
- wyłapywanie
- kształtowanie
Naprowadzanie stosuje się raczej na początku nauki i szybko z niego rezygnuje, ponieważ w szkoleniu klikerem chodzi o to, żeby pies sam myślał i wykazywał się inicjatywą. Nauczymy tak psa siadać, warować, chodzić przy nodze, robić obroty..
Wyłapywanie polega na tym, że kiedy pies wykona czynność, która nam się spodoba, sam z siebie, my w ciągu 1 sekundy od niej nagradzamy go.
W pierwszych dwóch metodach kliker znacznie przyspiesza naukę, do ostatniej jest niezbędny. Kształtowaniem osiągnąć można wszystko, do czego pies jest zdolny fizycznie i co możemy sobie wyobrazić. Co więcej, zachowania nauczone tą metodą utrwalają się głębiej (w myśl zasady – to, do czego sam dochodzisz, pamiętasz lepiej), psy szybciej na nie reagują, wykonują je łatwiej w sytuacjach stresowych, a nawet same po nie sięgają i powtarzają.
W kształtowaniu kryje się jedna pułapka, która może nas zniechęcić. Pies w sesjach kształtowania staje na głowie, żeby wymyślić czego od niego oczekujemy dopiero po kilku tygodniach treningów codziennie po parę minut. Oczywiście wcześniej ćwiczenia z nim również są przyjemnością, ale mówimy tu o jego największych możliwościach:)
Z resztą - i tak dostrzeżecie postępy.
Zanim zaczniemy używać klikera do poważnych spraw, trzeba go najpierw uwarunkować – czyli sprawić, że jego dźwięk nabierze dla psa znaczenia. Zwykle wystarczy kilka minut prostego ćwiczenia.
Szkoląc pozytywnie, z klikerem czy bez, pies nabiera nawyku spełniania naszych poleceń z własnej, nieprzymuszonej woli. Pogłębia się jego zaufanie do nas, wzrasta jego pewność siebie, nasze relacje stają się lepsze, oboje jesteśmy szczęśliwsi, dlatego, bo nasz cel staje się celem naszego psa. A wspólne cele łączą.
A jak fajnie jest pochwalić się przed znajomymi psem nie tylko świetnie wyszkolonym, ale i szczęśliwym.
Osobiście polecam kliker, bo nagle, u wielu z Was okaże się, że Wasz pies nie jest wcale za głupi ani za leniwy. Naprawdę, tym małym pudełkiem z kawałkiem blaszki można otworzyć sobie świat pełen szkoleniowych dziwów i cudów;)
Filmy z dog dancingu, które wstawiałam wcześniej, są właśnie rezultatem pracy z klikerem.
Dołączam do tego papugę (najbardziej urocze jest "bang!" i jej fikołek:D):
Gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości, niech pisze – z chęcią wyjaśnię. Jeśli ktoś ma doświadczenie z klikerem też się może odezwać;)
Szkolenie metodą klikerową jest jednym z rodzajów szkoleń pozytywnych, na razie najbardziej skutecznym na świecie, co znaczy szybkim i efektywnym. W ten sposób pracuje się ze zwierzętami, których człowiek nie może zmusić do niczego stosując przymus np. z końmi, królikami, ptakami wszelkiej maści i rodzaju, delfinami, orkami i innymi. No i psami – na szczęście i dla nich nadeszło lepsze dziś:)
Kliker działa na zasadzie aparatu fotograficznego. Ma „robić zdjęcie” w momencie, kiedy pies prezentuje pożądane przez nas zachowanie. Klikerowy pies dokładnie wie, za co otrzyma nagrodę. Można oczywiście próbować mówić do psa: „tak” albo „dobrze”, jednak nauka będzie wtedy wolniejsza. Nasze słowa nie są tak precyzyjne, szybkie i krótkie, więc często pies nie będzie rozumiał naszych oczekiwań. Posługując się klikerem natychmiast dostrzeżemy pewne opóźnienia.
Dźwięku klikera nie da się pomylić z żadnym innym, ponieważ taki dźwięk nie występuje w otoczeniu psa. Ponadto zawsze brzmi tak samo, a więc nie jest zależny od naszego nastroju – klik to klik. Dla psa zawsze oznacza, że zrobił coś dobrze i że dostanie za to nagrodę.
Po krótkim czasie dźwięk klikera staje się dla psiaka zapowiedzią czegoś dobrego. Pamiętacie dzwoneczek Pawłowa? Kliker będzie właśnie takim dzwoneczkiem i po jego usłyszeniu Wasz pies zacznie się ślinić. No, może nie dosłownie;)
Za to będzie mieć jasny komunikat od nas, że tak, właśnie o to podniesienie łapy, czy inne zachowanie, nam chodziło! I właśnie za to i tylko za to otrzymujesz teraz nagrodę.
Używanie klikera sprawia, że nie jest istotne to, co pies robi po kliknięciu. Jeśli klikamy siad, on usłyszy klik ale wstanie, to i tak będzie wiedział, że dostaje nagrodę za posadzenie zadu na ziemi.
Kliker nie jest koniecznością, ale jest przydatny, jeśli chcemy psa uczyć prostych zasad panujących w naszym świecie. Jest za to bardzo pomocy w nauce nowych zachowań, których nie osiągniemy pracując z psem metodą naprowadzania (czyli pies podąża za smakołykiem), albo jeśli chcemy bardzo szybko psa nauczyć czegokolwiek.
Żeby sprawa stała się jasna, wymienię Wam metody nauczania psów.
Mamy:
- naprowadzanie
- wyłapywanie
- kształtowanie
Naprowadzanie stosuje się raczej na początku nauki i szybko z niego rezygnuje, ponieważ w szkoleniu klikerem chodzi o to, żeby pies sam myślał i wykazywał się inicjatywą. Nauczymy tak psa siadać, warować, chodzić przy nodze, robić obroty..
Wyłapywanie polega na tym, że kiedy pies wykona czynność, która nam się spodoba, sam z siebie, my w ciągu 1 sekundy od niej nagradzamy go.
W pierwszych dwóch metodach kliker znacznie przyspiesza naukę, do ostatniej jest niezbędny. Kształtowaniem osiągnąć można wszystko, do czego pies jest zdolny fizycznie i co możemy sobie wyobrazić. Co więcej, zachowania nauczone tą metodą utrwalają się głębiej (w myśl zasady – to, do czego sam dochodzisz, pamiętasz lepiej), psy szybciej na nie reagują, wykonują je łatwiej w sytuacjach stresowych, a nawet same po nie sięgają i powtarzają.
W kształtowaniu kryje się jedna pułapka, która może nas zniechęcić. Pies w sesjach kształtowania staje na głowie, żeby wymyślić czego od niego oczekujemy dopiero po kilku tygodniach treningów codziennie po parę minut. Oczywiście wcześniej ćwiczenia z nim również są przyjemnością, ale mówimy tu o jego największych możliwościach:)
Z resztą - i tak dostrzeżecie postępy.
Zanim zaczniemy używać klikera do poważnych spraw, trzeba go najpierw uwarunkować – czyli sprawić, że jego dźwięk nabierze dla psa znaczenia. Zwykle wystarczy kilka minut prostego ćwiczenia.
Szkoląc pozytywnie, z klikerem czy bez, pies nabiera nawyku spełniania naszych poleceń z własnej, nieprzymuszonej woli. Pogłębia się jego zaufanie do nas, wzrasta jego pewność siebie, nasze relacje stają się lepsze, oboje jesteśmy szczęśliwsi, dlatego, bo nasz cel staje się celem naszego psa. A wspólne cele łączą.
A jak fajnie jest pochwalić się przed znajomymi psem nie tylko świetnie wyszkolonym, ale i szczęśliwym.
Osobiście polecam kliker, bo nagle, u wielu z Was okaże się, że Wasz pies nie jest wcale za głupi ani za leniwy. Naprawdę, tym małym pudełkiem z kawałkiem blaszki można otworzyć sobie świat pełen szkoleniowych dziwów i cudów;)
Filmy z dog dancingu, które wstawiałam wcześniej, są właśnie rezultatem pracy z klikerem.
Dołączam do tego papugę (najbardziej urocze jest "bang!" i jej fikołek:D):
Gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości, niech pisze – z chęcią wyjaśnię. Jeśli ktoś ma doświadczenie z klikerem też się może odezwać;)
Skoro już wiecie, że ideą szkolenia pozytywnego jest budowanie więzi z psem i nagradzanie go za pożądane zachowania, czas przejść do kwestii technicznej.
Aby szkolić swojego psa nie potrzebujecie wymyślnych sprzętów szkoleniowych, ani tym bardziej archaicznych. Tak więc schowajcie do szuflady kolczatki, obroże elektryczne, dławiące, citronelle i inne tym podobne wynalazki z kategorii, jak to mówi Victoria Silwell: „łatwo-szybko-przyjemnie”, które nie rozwiązują problemów a jedynie tłumią ich objawy.
Zapraszam do obejrzenia filmiku;)
Uprzedzam, że nie jest on skończony: tak naprawdę nie seplenię:D I muszę usunąć to skrzypienie kamery na statywie, bo przeszkadza. Jak tylko zainstaluje potrzebne oprogramowanie, zamienię film na odpowiedni.
W kwestii technicznej dodam, że jest to pierwszy taki mój projekt, więc trochę się przycinam ze zdenerwowania, ale obiecuję to poprawić w przyszłości:)
Kliker można kupić w większości sklepów zoologicznych. Jego cena waha się od 5-20 zł. Przykładowo możecie zaopatrzyć się w taki:
Kliker kostka
Pamiętajcie, że ten jest głośny, co absolutnie nie jest wadą, bo jeśli ćwiczymy na dworze, wśród innych dźwięków głośność klikera, jest jego zaletą.
Nie każdy pies boi się głośnego dźwięku, ale gdyby jednak Wasz do takich należał, albo gdyby dźwięk przeszkadzał innym domownikom, możecie sprawić sobie i-click. Jedynym dystrybutorem tego rodzaju klikera w Polsce, jest sklep mampsa.pl
I-cklik
Ja mam dwa klikery, bo różne psiaki mogę spotkać:)
Na filmiku mam pas na biodra, który dla mnie wydaje się praktyczniejszy, nie mniej smycz można z powodzeniem trzymać w dłoni albo przypiąć do szlufki przy spodniach. Zamierzam jeszcze zaopatrzyć się w saszetkę na smakołyki. Mniej się rzuca w oczy i łatwiej ją nosić i z niej korzystać przy zimowym ubraniu. Z pewnością wybiorę jedną z tych:
Torba na przysmaki
Saszetka na przysmaki z kieszonkami
Nie polecam jeszcze do używania smyczy rozwijanej, ani do treningu, ani do spacerów, z wyjątkiem pewnych sytuacji, ale o nich napiszę później, przy okazji nauki chodzenia na luźnej smyczy. Na początek, używajcie proszę zwykłej, dość długiej smyczy takiej jak na przykład ta:
Smycz regulowana
Chodzi przede wszystkim o to, aby podczas treningów była na tyle długa, żeby zapewniała psu swobodę ruchu, a Wam kontrolę.
Smycz powinna być przypięta do najzwyklejszej w świecie obroży, dostosowanej do rozmiaru psa, takiej o:
Nazwyklejsza w świecie obroża, średnia
Czego potrzeba nam jeszcze?
Oczywiście psa:)
Do szkolenia pozytywnego, metodą klikerową nadaje się KAŻDY pies. Nie ważne czy ma 7 tygodni, czy 10 lat, czy jest leniwy, czy agresywny, rasowy czy to kundelek – absolutnie każdy!
W następnym artykule dowiecie się, czym właściwie jest kliker, jaką rolę pełni i dlaczego jest taki genialny.
Aby szkolić swojego psa nie potrzebujecie wymyślnych sprzętów szkoleniowych, ani tym bardziej archaicznych. Tak więc schowajcie do szuflady kolczatki, obroże elektryczne, dławiące, citronelle i inne tym podobne wynalazki z kategorii, jak to mówi Victoria Silwell: „łatwo-szybko-przyjemnie”, które nie rozwiązują problemów a jedynie tłumią ich objawy.
Zapraszam do obejrzenia filmiku;)
Uprzedzam, że nie jest on skończony: tak naprawdę nie seplenię:D I muszę usunąć to skrzypienie kamery na statywie, bo przeszkadza. Jak tylko zainstaluje potrzebne oprogramowanie, zamienię film na odpowiedni.
W kwestii technicznej dodam, że jest to pierwszy taki mój projekt, więc trochę się przycinam ze zdenerwowania, ale obiecuję to poprawić w przyszłości:)
Kliker można kupić w większości sklepów zoologicznych. Jego cena waha się od 5-20 zł. Przykładowo możecie zaopatrzyć się w taki:
Kliker kostka
Pamiętajcie, że ten jest głośny, co absolutnie nie jest wadą, bo jeśli ćwiczymy na dworze, wśród innych dźwięków głośność klikera, jest jego zaletą.
Nie każdy pies boi się głośnego dźwięku, ale gdyby jednak Wasz do takich należał, albo gdyby dźwięk przeszkadzał innym domownikom, możecie sprawić sobie i-click. Jedynym dystrybutorem tego rodzaju klikera w Polsce, jest sklep mampsa.pl
I-cklik
Ja mam dwa klikery, bo różne psiaki mogę spotkać:)
Na filmiku mam pas na biodra, który dla mnie wydaje się praktyczniejszy, nie mniej smycz można z powodzeniem trzymać w dłoni albo przypiąć do szlufki przy spodniach. Zamierzam jeszcze zaopatrzyć się w saszetkę na smakołyki. Mniej się rzuca w oczy i łatwiej ją nosić i z niej korzystać przy zimowym ubraniu. Z pewnością wybiorę jedną z tych:
Torba na przysmaki
Saszetka na przysmaki z kieszonkami
Nie polecam jeszcze do używania smyczy rozwijanej, ani do treningu, ani do spacerów, z wyjątkiem pewnych sytuacji, ale o nich napiszę później, przy okazji nauki chodzenia na luźnej smyczy. Na początek, używajcie proszę zwykłej, dość długiej smyczy takiej jak na przykład ta:
Smycz regulowana
Chodzi przede wszystkim o to, aby podczas treningów była na tyle długa, żeby zapewniała psu swobodę ruchu, a Wam kontrolę.
Smycz powinna być przypięta do najzwyklejszej w świecie obroży, dostosowanej do rozmiaru psa, takiej o:
Nazwyklejsza w świecie obroża, średnia
Czego potrzeba nam jeszcze?
Oczywiście psa:)
Do szkolenia pozytywnego, metodą klikerową nadaje się KAŻDY pies. Nie ważne czy ma 7 tygodni, czy 10 lat, czy jest leniwy, czy agresywny, rasowy czy to kundelek – absolutnie każdy!
W następnym artykule dowiecie się, czym właściwie jest kliker, jaką rolę pełni i dlaczego jest taki genialny.


