Znalezione zdjęcia dla nauka:
Brak.
Znalezione filmy dla nauka:
Brak.
Może nie jest to zbyt tematyczne, bo pisałam przez kilka artykułów o tym, jak każdy z nas powinien się przygotować, aby stać się odpowiedzialnym i świadomym (czyli przygotowanym na wszelkie negatywne niespodzianki) właścicielem psa.
A jednak dziś chciałabym opisać moje wrażenia z seminarium naukowego na którym byłam w weekend 15-16 stycznia. Sporo czasu już minęło i minęłoby go więcej, gdyby nie decyzja o tym, że mój następny temat może poczekać jeszcze chwilkę.
Seminarium było prowadzone przez włoską trenerkę Alexę Caprę, która specjalizuje się w pracy z psami agresywnymi. Jej wykład dotyczył rehabilitacji tych zwierząt. To czego się dowiedziałam, było dla mnie niekiedy zaskakujące. W każdym razie cieszę się, że nawet dla pozornie najbardziej problemowego psa jest możliwa pomoc.
Alexa mówiła po angielsku, ale dla osób nie znających tego języka, jej słowa tłumaczono, bardzo dobrze z resztą, na polski. Dzięki temu nauczyłam się kilku słów, których jeszcze nie znałam;) i był czas na robienie dokładnych notatek, które mam w wersji elektronicznej i zamierzam je wykorzystać pisząc Wam w niedalekiej przyszłości na temat agresji właśnie.
Mimo, że po raz pierwszy uczestniczyłam w takim zjeździe to oceniam go bardzo pozytywnie. Obok mnie siedzieli ludzie na co dzień zajmujący się psami: trenerzy, behawioryści, hodowcy a także właściciele psów. No i tacy jak ja - aspirujący na trenerów i behawiorystów;) Co mnie miło zaskoczyło, to fakt, że wszyscy oni są bardzo życzliwi i pomocni.
Mieliśmy zapewnioną przepyszną przerwę obiadową. Była też kawa, herbata i ciastka. Dużo ciastek ;D
Jestem bardzo usatysfakcjonowana stroną organizacyjną jak i merytoryczną. I już się nie mogę doczekać następnego seminarium, a te już w marcu!
A teraz ciekawostka:
czy wiedzieliście, że psy najwyższy poziom agresji przejawiają w wieku 2-3 miesięcy? A to przecież jeszcze urocze szczeniaki! Co więcej, jedno z najgroźniejszych drapieżniczych zachowań, czyli gryzienie z szarpaniem, jest jednym z pierwszych u psa i pojawia się już w ok. 3 tygodniu jego życia?
Czy to znaczy, że mamy się bać psów, bo już jako szczenięta przejawiają mordercze skłonności? Oczywiście, że nie - one wtedy prawdopodobnie nawet nie wiedzą, co robią;) Za to można zobaczyć, że dorosłe psy uczą się samokontroli, a od siebie dodam, że my odgrywamy bardzo ważną rolę w tej nauce:)
Organizatorem seminarium była Fundacja Psia Wachta:)
PS. I mam teraz pierwszy dyplom do powieszenia na ścianie;)
A jednak dziś chciałabym opisać moje wrażenia z seminarium naukowego na którym byłam w weekend 15-16 stycznia. Sporo czasu już minęło i minęłoby go więcej, gdyby nie decyzja o tym, że mój następny temat może poczekać jeszcze chwilkę.
Seminarium było prowadzone przez włoską trenerkę Alexę Caprę, która specjalizuje się w pracy z psami agresywnymi. Jej wykład dotyczył rehabilitacji tych zwierząt. To czego się dowiedziałam, było dla mnie niekiedy zaskakujące. W każdym razie cieszę się, że nawet dla pozornie najbardziej problemowego psa jest możliwa pomoc.
Alexa mówiła po angielsku, ale dla osób nie znających tego języka, jej słowa tłumaczono, bardzo dobrze z resztą, na polski. Dzięki temu nauczyłam się kilku słów, których jeszcze nie znałam;) i był czas na robienie dokładnych notatek, które mam w wersji elektronicznej i zamierzam je wykorzystać pisząc Wam w niedalekiej przyszłości na temat agresji właśnie.
Mimo, że po raz pierwszy uczestniczyłam w takim zjeździe to oceniam go bardzo pozytywnie. Obok mnie siedzieli ludzie na co dzień zajmujący się psami: trenerzy, behawioryści, hodowcy a także właściciele psów. No i tacy jak ja - aspirujący na trenerów i behawiorystów;) Co mnie miło zaskoczyło, to fakt, że wszyscy oni są bardzo życzliwi i pomocni.
Mieliśmy zapewnioną przepyszną przerwę obiadową. Była też kawa, herbata i ciastka. Dużo ciastek ;D
Jestem bardzo usatysfakcjonowana stroną organizacyjną jak i merytoryczną. I już się nie mogę doczekać następnego seminarium, a te już w marcu!
A teraz ciekawostka:
czy wiedzieliście, że psy najwyższy poziom agresji przejawiają w wieku 2-3 miesięcy? A to przecież jeszcze urocze szczeniaki! Co więcej, jedno z najgroźniejszych drapieżniczych zachowań, czyli gryzienie z szarpaniem, jest jednym z pierwszych u psa i pojawia się już w ok. 3 tygodniu jego życia?
Czy to znaczy, że mamy się bać psów, bo już jako szczenięta przejawiają mordercze skłonności? Oczywiście, że nie - one wtedy prawdopodobnie nawet nie wiedzą, co robią;) Za to można zobaczyć, że dorosłe psy uczą się samokontroli, a od siebie dodam, że my odgrywamy bardzo ważną rolę w tej nauce:)
Organizatorem seminarium była Fundacja Psia Wachta:)
PS. I mam teraz pierwszy dyplom do powieszenia na ścianie;)
06.02.2011 o godz. 19:06
komentuj (0)
Dziś kontynuujemy obalanie mitów na temat szkolenia pozytywnego, które przekazywane z ust do ust, mogą dać fałszywe wyobrażenie na temat metod i rzeczywiście zniechęcić osobą chcącą szkolić swojego psa.
Mit V: „Zawsze trzeba mieć przy sobie kliker”.
Mit ten wynika z niezrozumienia lub nie poinformowania przez trenera swojego klienta do czego służy kliker i jak go używać.
Otóż to małe proste urządzenie jest potrzebne tylko na początku uczenia danego zachowania. Kiedy pies zacznie reagować bezbłędnie na komendę optyczną (czyli właściwie skojarzy sobie komendę z zachowaniem) z klikera rezygnujemy.
Rzadko uczymy psy nowych zachowań poza domem, z tego względu, że środowisko zewnętrzne jest dla nich często zbyt rozpraszające.
Tak więc, poza nielicznymi wyjątkami, klikera nie musimy nosić ze sobą
Mit VI: „Psy szkolone przy użyciu klikera nie będą wykonywać poleceń, jeśli nie dostaną smakołyku.”
Gdyby ten mit był prawdziwy, jaki sens miałoby szkolenie? Ludzie szybko by się zorientowali, że bez jedzenia nie zdołają wyegzekwować polecenia i metody pozytywne szybko zostałyby wyrzucone na margines szkoleniowy.
Ale do rzeczy: na początku jako nagrody używa się wyłącznie smakołyków, ponieważ w ten sposób łatwo pozyskać uwagę psa a nawet przekonać go do siebie, szczególnie, jeśli do tej pory stosowaliśmy wobec niego kary tradycyjne. To jeden ze sposobów, obok dotykania, zabawy i spacerów, na zbudowanie czy odbudowanie więzi z psem.
Nie wolno tego traktować jako przekupstwo, ja preferuję spojrzenie na to, jako na zapłatę. Mało kto z nas pracuje za darmo, prawda?
Wielu ludzi sądzi, że psy wykonują polecenia wyłącznie z miłości do swojego właściciela. Prawdopodobnie takie psy istnieją, ale są niesamowitą rzadkością i zakładanie, że nasz pies jest właśnie tym, skazuje nas na porażkę.
Dla sceptycznych dobrą nowiną jest to, że po kilku tygodniach szkolenia, smakołyki stają się tylko jedną z możliwych nagród. Nagradzamy psa na różne sposoby, w zależności od tego co nasz zwierzak lubi. Może to być kontakt z innym psem, kontakt z człowiekiem, bieg przez kilkadziesiąt metrów, zabawa jego ulubioną zabawką, pochwała słowna czy możliwość powąchania sobie trawnika. Wachlarz możliwości jest bardzo szeroki, a jedzenie staje się po prostu kolejną nagrodą.
Oczywiście, może się zdarzyć tak, że Wasz pies najchętniej będzie pracował właśnie za smakołyki, ale nawet w tym wypadku można to ograniczyć i uczynić nagrodą tylko za wyjątkowo dobrze wykonane ćwiczenie.
Mit VII: „Siłą można osiągnąć lepsze rezultaty”.
Lepsze rezultaty są tutaj wyłącznie rezultatami pozornymi. Jeśli uczycie czegoś psa karząc go, to będzie wyglądało, że rzeczywiście się czegoś nauczył ale za jakiś czas: miesiąc, rok, dwa lata powróci do zachowania. Nazywa się to paradoksem unikania. Pies, który poczuje się bezpieczny, wróci do swoich starych nawyków, a oznacza to, że tak naprawdę, nie nauczył się niczego. Na pewno słyszeliście, że aby pies nie zapomniał, co przyswoił, powinno się z nim przeprowadzać sesje codziennie, powtarzając ćwiczenia, które zna. W metodach tradycyjnych, być może tak jest.
Zachowania wyuczone metodami pozytywnymi nie zanikają nigdy, dlatego, że nie są formą ucieczki przed przed karą.
Będąc w schronisku nauczyłam bardzo szybko siadać psa. Podejrzewałam, że kiedy pojawię się następny raz, pies może nie tego nie pamiętać, ponieważ minęły dwa tygodnie przerwy. Byłam zaskoczona, kiedy na słowo „siad” pies usiadł, jak gdyby robił to od zawsze. W szkoleniu pozytywnym zdarzają się i takie przypadki :)
Mit VIII: „Szkolenie pozytywne nie oduczy psa szczekania i agresji”.
To oczywista bzdura, bo co oduczy agresji? Nowa agresja? Nie od dziś wiadomo, że agresja rodzi agresję.
Najczęściej pies agresywny to pies niepewny siebie i przerażony. Wyobraźcie sobie, że Was ktoś bije, dlatego, że się boicie. Pomogłoby? Być może przestalibyście okazywać strach tak ostentacyjnie, tylko po to, żeby uniknąć kary, do czasu aż znaleźlibyście się u kresu swoich sił. Wtedy na pewno wybuchnęlibyście ze zdwojoną siłą. Wtedy psy gryzą.
W szkoleniu pozytywnym można wyeliminować zachowania niepożądane zastępując je nauką zachowań alternatywnych. Ponieważ są to ćwiczenia przyjazne dla psa, nie wywołujące lęku i korzące się dobrze, psy otwierają się na ludzi i mogą stać się na nowo wspaniałymi, wesołymi towarzyszami człowieka.
Mimo, że opanowanie agresji bywa łatwe, nie koniecznie jest szybkie, dlatego lepiej jest zapobiegać niż leczyć.
Jeśli słyszeliście inne mity na temat szkolenia pozytywnego i wciąż nie jesteście przekonani, z chęcią wyjaśnię Wam wszelkie wątpliwości, wystarczy napisać w komentarzu:)
Mit V: „Zawsze trzeba mieć przy sobie kliker”.
Mit ten wynika z niezrozumienia lub nie poinformowania przez trenera swojego klienta do czego służy kliker i jak go używać.
Otóż to małe proste urządzenie jest potrzebne tylko na początku uczenia danego zachowania. Kiedy pies zacznie reagować bezbłędnie na komendę optyczną (czyli właściwie skojarzy sobie komendę z zachowaniem) z klikera rezygnujemy.
Rzadko uczymy psy nowych zachowań poza domem, z tego względu, że środowisko zewnętrzne jest dla nich często zbyt rozpraszające.
Tak więc, poza nielicznymi wyjątkami, klikera nie musimy nosić ze sobą
Mit VI: „Psy szkolone przy użyciu klikera nie będą wykonywać poleceń, jeśli nie dostaną smakołyku.”
Gdyby ten mit był prawdziwy, jaki sens miałoby szkolenie? Ludzie szybko by się zorientowali, że bez jedzenia nie zdołają wyegzekwować polecenia i metody pozytywne szybko zostałyby wyrzucone na margines szkoleniowy.
Ale do rzeczy: na początku jako nagrody używa się wyłącznie smakołyków, ponieważ w ten sposób łatwo pozyskać uwagę psa a nawet przekonać go do siebie, szczególnie, jeśli do tej pory stosowaliśmy wobec niego kary tradycyjne. To jeden ze sposobów, obok dotykania, zabawy i spacerów, na zbudowanie czy odbudowanie więzi z psem.
Nie wolno tego traktować jako przekupstwo, ja preferuję spojrzenie na to, jako na zapłatę. Mało kto z nas pracuje za darmo, prawda?
Wielu ludzi sądzi, że psy wykonują polecenia wyłącznie z miłości do swojego właściciela. Prawdopodobnie takie psy istnieją, ale są niesamowitą rzadkością i zakładanie, że nasz pies jest właśnie tym, skazuje nas na porażkę.
Dla sceptycznych dobrą nowiną jest to, że po kilku tygodniach szkolenia, smakołyki stają się tylko jedną z możliwych nagród. Nagradzamy psa na różne sposoby, w zależności od tego co nasz zwierzak lubi. Może to być kontakt z innym psem, kontakt z człowiekiem, bieg przez kilkadziesiąt metrów, zabawa jego ulubioną zabawką, pochwała słowna czy możliwość powąchania sobie trawnika. Wachlarz możliwości jest bardzo szeroki, a jedzenie staje się po prostu kolejną nagrodą.
Oczywiście, może się zdarzyć tak, że Wasz pies najchętniej będzie pracował właśnie za smakołyki, ale nawet w tym wypadku można to ograniczyć i uczynić nagrodą tylko za wyjątkowo dobrze wykonane ćwiczenie.
Mit VII: „Siłą można osiągnąć lepsze rezultaty”.
Lepsze rezultaty są tutaj wyłącznie rezultatami pozornymi. Jeśli uczycie czegoś psa karząc go, to będzie wyglądało, że rzeczywiście się czegoś nauczył ale za jakiś czas: miesiąc, rok, dwa lata powróci do zachowania. Nazywa się to paradoksem unikania. Pies, który poczuje się bezpieczny, wróci do swoich starych nawyków, a oznacza to, że tak naprawdę, nie nauczył się niczego. Na pewno słyszeliście, że aby pies nie zapomniał, co przyswoił, powinno się z nim przeprowadzać sesje codziennie, powtarzając ćwiczenia, które zna. W metodach tradycyjnych, być może tak jest.
Zachowania wyuczone metodami pozytywnymi nie zanikają nigdy, dlatego, że nie są formą ucieczki przed przed karą.
Będąc w schronisku nauczyłam bardzo szybko siadać psa. Podejrzewałam, że kiedy pojawię się następny raz, pies może nie tego nie pamiętać, ponieważ minęły dwa tygodnie przerwy. Byłam zaskoczona, kiedy na słowo „siad” pies usiadł, jak gdyby robił to od zawsze. W szkoleniu pozytywnym zdarzają się i takie przypadki :)
Mit VIII: „Szkolenie pozytywne nie oduczy psa szczekania i agresji”.
To oczywista bzdura, bo co oduczy agresji? Nowa agresja? Nie od dziś wiadomo, że agresja rodzi agresję.
Najczęściej pies agresywny to pies niepewny siebie i przerażony. Wyobraźcie sobie, że Was ktoś bije, dlatego, że się boicie. Pomogłoby? Być może przestalibyście okazywać strach tak ostentacyjnie, tylko po to, żeby uniknąć kary, do czasu aż znaleźlibyście się u kresu swoich sił. Wtedy na pewno wybuchnęlibyście ze zdwojoną siłą. Wtedy psy gryzą.
W szkoleniu pozytywnym można wyeliminować zachowania niepożądane zastępując je nauką zachowań alternatywnych. Ponieważ są to ćwiczenia przyjazne dla psa, nie wywołujące lęku i korzące się dobrze, psy otwierają się na ludzi i mogą stać się na nowo wspaniałymi, wesołymi towarzyszami człowieka.
Mimo, że opanowanie agresji bywa łatwe, nie koniecznie jest szybkie, dlatego lepiej jest zapobiegać niż leczyć.
Jeśli słyszeliście inne mity na temat szkolenia pozytywnego i wciąż nie jesteście przekonani, z chęcią wyjaśnię Wam wszelkie wątpliwości, wystarczy napisać w komentarzu:)
Witam wszystkich, którzy zawitali na karty mojego bloga, poświęconego wyjątkowemu Przyjacielowi człowieka – psu.
A więc witam:
Ciebie,
Mamy,
Taty;)
Miłośników psów,
Posiadaczy psów,
Marzycieli, którzy chcą mieć psa,
Tych, których pociecha jest za Tęczowym Mostem,
Petsitterów,
Profesjonalnych instruktorów szkolenia psów,
Początkujących równie serdecznie..
Ale przede wszystkim tych ludzi, którzy swoją miłość do psa chcą okazywać na co dzień, tych, którzy pragną zrozumieć swojego czworonoga i pozwolić mu być psem pełną piersią, a sami chcą się stać świadomymi i odpowiedzialnymi przewodnikami dla swojego zwierzaka.
Niech myślą przewodnią w obcowaniu z psiakami (analogicznie także z innymi zwierzętami) będą słowa Edwarda Hoaglanda:
"Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem."
Zapraszam do lektury:)
A więc witam:
Ciebie,
Mamy,
Taty;)
Miłośników psów,
Posiadaczy psów,
Marzycieli, którzy chcą mieć psa,
Tych, których pociecha jest za Tęczowym Mostem,
Petsitterów,
Profesjonalnych instruktorów szkolenia psów,
Początkujących równie serdecznie..
Ale przede wszystkim tych ludzi, którzy swoją miłość do psa chcą okazywać na co dzień, tych, którzy pragną zrozumieć swojego czworonoga i pozwolić mu być psem pełną piersią, a sami chcą się stać świadomymi i odpowiedzialnymi przewodnikami dla swojego zwierzaka.
Niech myślą przewodnią w obcowaniu z psiakami (analogicznie także z innymi zwierzętami) będą słowa Edwarda Hoaglanda:
"Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem."
Zapraszam do lektury:)


