Dziś tylko filmik. I to nie taki szkoleniowy. To tylko krótka dokumentacja utrzymana w pozytywnym tonie, bo inaczej z psami się nie da:)
Warto zobaczyć, że i ze schroniskowymi Czterołapami da się pracować.
Dzielę się tym raczej jako prywatnymi wspomnieniami.
Ale na razie tyle musi Wam wystarczyć:P
Warto zobaczyć, że i ze schroniskowymi Czterołapami da się pracować.
Dzielę się tym raczej jako prywatnymi wspomnieniami.
Ale na razie tyle musi Wam wystarczyć:P
11.03.2011 o godz. 21:01
komentuj (0)
Kiedy decyzja jest już podjęta przed nami kolejny etap. Trzeba się zastanowić skąd wziąć swojego Czterołapa. Opcji jest kilka: schronisko, hodowla, szczeniaki z targowiska, od znajomego.. Każda z tych opcji ma swoje zalety i wady z wyjątkiem jednej, która ma same wady;)
Szczeniaki z targowiska.
Niejednokrotnie każdy z nas widział szczenięta sprzedawane na targu bądź na ulicy. Urocze psiaki działają na wrażliwe osoby i nierzadko ktoś podejmuje decyzję, żeby nabyć takiego zwierzaka, szczególnie, że jego cena jest bardzo niska.
Nie jest to rozsądne.
Psy sprzedawane w ten sposób prawie zawsze pochodzą z ferm szczeniąt, w których zwierzęta są traktowane jak rzeczy i „produkowane hurtowo”. Co to oznacza? Suki przetrzymywane są w klatkach, złych warunkach, często głodne, chore i zaniedbane żyją w ciągłym stresie, nie mają przerw w rozrodzie, co bardzo nadszarpuje ich zdrowie. Wiadomo już, że szczenna suka powinna jak najmniej się denerwować, ponieważ wpływa to na jeszcze nienarodzone szczeniaki, co z kolei ma związek z agresją. Ponadto ludzie rozmnażający w ten sposób zwierzęta nie są zaznajomieni z ich potrzebami fizycznymi ani psychicznymi, czyli nie przystosowują młodych psów do życia z innymi ludźmi i psami oraz w nowym środowisku. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że takie zwierzęta będą przejawiać problematyczne zachowania lękowe, na których tle może się rozwinąć agresja.
Nie znany jest również rodowód takiego psa, a więc nie można w żaden sposób przewidzieć jego zaplecza genetycznego, co za tym idzie - jego charakteru. Istnieje więc ryzyko, że rozmnażane są psy agresywne, lękliwe lub z chorobami genetycznymi.
Kupując takiego zwierzaka popieramy cały ten proceder hodowli „towaru” wyłącznie dla zysku. Sami siebie obciążamy ogromnym ryzykiem, także finansowym, bo najczęściej na leczenie takiego psa wydajemy znacznie więcej niż przeciętnie. W rezultacie to, co oszczędzamy na jego kupnie, wraca do nas z nawiązką, nie tylko finansową, ale i emocjonalną. Nie rzadko chorując pies cierpi a razem z nim jego opiekun.
Ci, którzy są zainteresowani losem zwierząt, widząc taką sytuację powinni zawiadomić odpowiednie służby, aby te sprawdziły, jak wyglądają warunki, z których pochodzą szczenięta. Tu nie chodzi tylko o nielegalną sprzedaż, ale o świadome krzywdzenie psów.
Podobną sytuację stwarzają osoby bezmyślnie rozmnażające swoje psy, które wciąż mają w głowach mit o tym, że suka powinna raz w życiu mieć szczenięta. Nie jest to prawda! Ciąża urojona jest zaburzeniem hormonalnym, któremu zapobiegnie sterylizacja, po której już nigdy nie zobaczymy u suki oznak niespełnionego macierzyństwa. Inaczej jest u ludzi. Kobieta może nie mieć możliwości zajścia w ciążę, ale nie wyklucza to jej chęci posiadania dzieci, to jednak zawsze daje o sobie znać.
Oczywiście psy rozmnażane w domu także obarczone są pewnym ryzykiem, zwłaszcza genetycznym, bo w kwestii psychicznej, to zwykle traktowane są „po ludzku”, co jednak nie oznacza, że prawidłowo. Mimo wszystko osoba, która nie zna się na hodowli nie powinna się brać za rozmnażanie zwierząt. Może narobić tym więcej szkód, niż pożytku, szczególnie wtedy, kiedy na młode nie znajdzie się nabywca.. Codziennie wiele szczeniąt jest brutalnie zabijanych, bo „nie ma co z nimi zrobić”. Tylko czyja to wina?
Podobnie jest z pseudohodowcami, których od prawdziwych hodowców rzekomo różni jedynie brak rodowodowych szczeniąt. Jest to kolejna bzdura. Tak naprawdę – nie odstają wiele od Waszych znajomych, którzy nie mają wiedzy na temat hodowli. Wbrew pozorom, to również są ludzie, albo nieodpowiedzialni albo, paradoksalnie sprzedający szczenięta dla zysku. Paradoksalnie, gdyż cena tych psów nie jest zwykle wysoka. Takie zwierzęta nie mają jednak żadnych badań (bo to dodatkowy koszt), suki rozmnażane są z byle którym samcem (bo dobry - nie agresywny, nie lękliwy i zdrowy reproduktor - to koszt), nie żywi się ich odpowiednio (bo jakościowa karma to koszt), nie poddaje stymulacji umysłowej (bo brak odpowiedniej wiedzy na ten temat), ani socjalizacji (bo także brak wiedzy). Wiecie już, czym to grozi.
Jeśli psu Waszego znajomego zdarzy się wpadka i wiecie, że będzie miał szczeniaki, a chcecie mieć psa, dobrym pomysłem jest wzięcie zwierzaka od niego. Chodzi o to, żeby zapewnić psiakom dom i poradzić, żeby wysterylizowano suczkę/wykastrowano psa. Ale nie powinno się to powtórzyć.
Jeszcze raz powtórzę – kupowanie psa z nieprofesjonalnego źródła jest bardzo nierozsądne. W statystykach problemów behawioralnych najczęściej znajdziemy psy pochodzące z sklepów zoologicznych (które biorą szczenięta od nie znających się na psach ludziach, pseudohodowców i ferm szczeniąt) (Serpell i Jagoe, 1955).
Istnieją trzy miejsca z których warto adoptować psa. Są to stowarzyszenia pomagające konkretnym rasom, schroniska oraz profesjonalne hodowle. Dlaczego? O tym w następnym artykule:)
Za przerwy w pisaniu przepraszam, ale nie miałam pewien czas Internetu, ze względu na remont w domu;)
Szczeniaki z targowiska.
Niejednokrotnie każdy z nas widział szczenięta sprzedawane na targu bądź na ulicy. Urocze psiaki działają na wrażliwe osoby i nierzadko ktoś podejmuje decyzję, żeby nabyć takiego zwierzaka, szczególnie, że jego cena jest bardzo niska.
Nie jest to rozsądne.
Psy sprzedawane w ten sposób prawie zawsze pochodzą z ferm szczeniąt, w których zwierzęta są traktowane jak rzeczy i „produkowane hurtowo”. Co to oznacza? Suki przetrzymywane są w klatkach, złych warunkach, często głodne, chore i zaniedbane żyją w ciągłym stresie, nie mają przerw w rozrodzie, co bardzo nadszarpuje ich zdrowie. Wiadomo już, że szczenna suka powinna jak najmniej się denerwować, ponieważ wpływa to na jeszcze nienarodzone szczeniaki, co z kolei ma związek z agresją. Ponadto ludzie rozmnażający w ten sposób zwierzęta nie są zaznajomieni z ich potrzebami fizycznymi ani psychicznymi, czyli nie przystosowują młodych psów do życia z innymi ludźmi i psami oraz w nowym środowisku. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że takie zwierzęta będą przejawiać problematyczne zachowania lękowe, na których tle może się rozwinąć agresja.
Nie znany jest również rodowód takiego psa, a więc nie można w żaden sposób przewidzieć jego zaplecza genetycznego, co za tym idzie - jego charakteru. Istnieje więc ryzyko, że rozmnażane są psy agresywne, lękliwe lub z chorobami genetycznymi.
Kupując takiego zwierzaka popieramy cały ten proceder hodowli „towaru” wyłącznie dla zysku. Sami siebie obciążamy ogromnym ryzykiem, także finansowym, bo najczęściej na leczenie takiego psa wydajemy znacznie więcej niż przeciętnie. W rezultacie to, co oszczędzamy na jego kupnie, wraca do nas z nawiązką, nie tylko finansową, ale i emocjonalną. Nie rzadko chorując pies cierpi a razem z nim jego opiekun.
Ci, którzy są zainteresowani losem zwierząt, widząc taką sytuację powinni zawiadomić odpowiednie służby, aby te sprawdziły, jak wyglądają warunki, z których pochodzą szczenięta. Tu nie chodzi tylko o nielegalną sprzedaż, ale o świadome krzywdzenie psów.
Podobną sytuację stwarzają osoby bezmyślnie rozmnażające swoje psy, które wciąż mają w głowach mit o tym, że suka powinna raz w życiu mieć szczenięta. Nie jest to prawda! Ciąża urojona jest zaburzeniem hormonalnym, któremu zapobiegnie sterylizacja, po której już nigdy nie zobaczymy u suki oznak niespełnionego macierzyństwa. Inaczej jest u ludzi. Kobieta może nie mieć możliwości zajścia w ciążę, ale nie wyklucza to jej chęci posiadania dzieci, to jednak zawsze daje o sobie znać.
Oczywiście psy rozmnażane w domu także obarczone są pewnym ryzykiem, zwłaszcza genetycznym, bo w kwestii psychicznej, to zwykle traktowane są „po ludzku”, co jednak nie oznacza, że prawidłowo. Mimo wszystko osoba, która nie zna się na hodowli nie powinna się brać za rozmnażanie zwierząt. Może narobić tym więcej szkód, niż pożytku, szczególnie wtedy, kiedy na młode nie znajdzie się nabywca.. Codziennie wiele szczeniąt jest brutalnie zabijanych, bo „nie ma co z nimi zrobić”. Tylko czyja to wina?
Podobnie jest z pseudohodowcami, których od prawdziwych hodowców rzekomo różni jedynie brak rodowodowych szczeniąt. Jest to kolejna bzdura. Tak naprawdę – nie odstają wiele od Waszych znajomych, którzy nie mają wiedzy na temat hodowli. Wbrew pozorom, to również są ludzie, albo nieodpowiedzialni albo, paradoksalnie sprzedający szczenięta dla zysku. Paradoksalnie, gdyż cena tych psów nie jest zwykle wysoka. Takie zwierzęta nie mają jednak żadnych badań (bo to dodatkowy koszt), suki rozmnażane są z byle którym samcem (bo dobry - nie agresywny, nie lękliwy i zdrowy reproduktor - to koszt), nie żywi się ich odpowiednio (bo jakościowa karma to koszt), nie poddaje stymulacji umysłowej (bo brak odpowiedniej wiedzy na ten temat), ani socjalizacji (bo także brak wiedzy). Wiecie już, czym to grozi.
Jeśli psu Waszego znajomego zdarzy się wpadka i wiecie, że będzie miał szczeniaki, a chcecie mieć psa, dobrym pomysłem jest wzięcie zwierzaka od niego. Chodzi o to, żeby zapewnić psiakom dom i poradzić, żeby wysterylizowano suczkę/wykastrowano psa. Ale nie powinno się to powtórzyć.
Jeszcze raz powtórzę – kupowanie psa z nieprofesjonalnego źródła jest bardzo nierozsądne. W statystykach problemów behawioralnych najczęściej znajdziemy psy pochodzące z sklepów zoologicznych (które biorą szczenięta od nie znających się na psach ludziach, pseudohodowców i ferm szczeniąt) (Serpell i Jagoe, 1955).
Istnieją trzy miejsca z których warto adoptować psa. Są to stowarzyszenia pomagające konkretnym rasom, schroniska oraz profesjonalne hodowle. Dlaczego? O tym w następnym artykule:)
Za przerwy w pisaniu przepraszam, ale nie miałam pewien czas Internetu, ze względu na remont w domu;)
Może nie jest to zbyt tematyczne, bo pisałam przez kilka artykułów o tym, jak każdy z nas powinien się przygotować, aby stać się odpowiedzialnym i świadomym (czyli przygotowanym na wszelkie negatywne niespodzianki) właścicielem psa.
A jednak dziś chciałabym opisać moje wrażenia z seminarium naukowego na którym byłam w weekend 15-16 stycznia. Sporo czasu już minęło i minęłoby go więcej, gdyby nie decyzja o tym, że mój następny temat może poczekać jeszcze chwilkę.
Seminarium było prowadzone przez włoską trenerkę Alexę Caprę, która specjalizuje się w pracy z psami agresywnymi. Jej wykład dotyczył rehabilitacji tych zwierząt. To czego się dowiedziałam, było dla mnie niekiedy zaskakujące. W każdym razie cieszę się, że nawet dla pozornie najbardziej problemowego psa jest możliwa pomoc.
Alexa mówiła po angielsku, ale dla osób nie znających tego języka, jej słowa tłumaczono, bardzo dobrze z resztą, na polski. Dzięki temu nauczyłam się kilku słów, których jeszcze nie znałam;) i był czas na robienie dokładnych notatek, które mam w wersji elektronicznej i zamierzam je wykorzystać pisząc Wam w niedalekiej przyszłości na temat agresji właśnie.
Mimo, że po raz pierwszy uczestniczyłam w takim zjeździe to oceniam go bardzo pozytywnie. Obok mnie siedzieli ludzie na co dzień zajmujący się psami: trenerzy, behawioryści, hodowcy a także właściciele psów. No i tacy jak ja - aspirujący na trenerów i behawiorystów;) Co mnie miło zaskoczyło, to fakt, że wszyscy oni są bardzo życzliwi i pomocni.
Mieliśmy zapewnioną przepyszną przerwę obiadową. Była też kawa, herbata i ciastka. Dużo ciastek ;D
Jestem bardzo usatysfakcjonowana stroną organizacyjną jak i merytoryczną. I już się nie mogę doczekać następnego seminarium, a te już w marcu!
A teraz ciekawostka:
czy wiedzieliście, że psy najwyższy poziom agresji przejawiają w wieku 2-3 miesięcy? A to przecież jeszcze urocze szczeniaki! Co więcej, jedno z najgroźniejszych drapieżniczych zachowań, czyli gryzienie z szarpaniem, jest jednym z pierwszych u psa i pojawia się już w ok. 3 tygodniu jego życia?
Czy to znaczy, że mamy się bać psów, bo już jako szczenięta przejawiają mordercze skłonności? Oczywiście, że nie - one wtedy prawdopodobnie nawet nie wiedzą, co robią;) Za to można zobaczyć, że dorosłe psy uczą się samokontroli, a od siebie dodam, że my odgrywamy bardzo ważną rolę w tej nauce:)
Organizatorem seminarium była Fundacja Psia Wachta:)
PS. I mam teraz pierwszy dyplom do powieszenia na ścianie;)
A jednak dziś chciałabym opisać moje wrażenia z seminarium naukowego na którym byłam w weekend 15-16 stycznia. Sporo czasu już minęło i minęłoby go więcej, gdyby nie decyzja o tym, że mój następny temat może poczekać jeszcze chwilkę.
Seminarium było prowadzone przez włoską trenerkę Alexę Caprę, która specjalizuje się w pracy z psami agresywnymi. Jej wykład dotyczył rehabilitacji tych zwierząt. To czego się dowiedziałam, było dla mnie niekiedy zaskakujące. W każdym razie cieszę się, że nawet dla pozornie najbardziej problemowego psa jest możliwa pomoc.
Alexa mówiła po angielsku, ale dla osób nie znających tego języka, jej słowa tłumaczono, bardzo dobrze z resztą, na polski. Dzięki temu nauczyłam się kilku słów, których jeszcze nie znałam;) i był czas na robienie dokładnych notatek, które mam w wersji elektronicznej i zamierzam je wykorzystać pisząc Wam w niedalekiej przyszłości na temat agresji właśnie.
Mimo, że po raz pierwszy uczestniczyłam w takim zjeździe to oceniam go bardzo pozytywnie. Obok mnie siedzieli ludzie na co dzień zajmujący się psami: trenerzy, behawioryści, hodowcy a także właściciele psów. No i tacy jak ja - aspirujący na trenerów i behawiorystów;) Co mnie miło zaskoczyło, to fakt, że wszyscy oni są bardzo życzliwi i pomocni.
Mieliśmy zapewnioną przepyszną przerwę obiadową. Była też kawa, herbata i ciastka. Dużo ciastek ;D
Jestem bardzo usatysfakcjonowana stroną organizacyjną jak i merytoryczną. I już się nie mogę doczekać następnego seminarium, a te już w marcu!
A teraz ciekawostka:
czy wiedzieliście, że psy najwyższy poziom agresji przejawiają w wieku 2-3 miesięcy? A to przecież jeszcze urocze szczeniaki! Co więcej, jedno z najgroźniejszych drapieżniczych zachowań, czyli gryzienie z szarpaniem, jest jednym z pierwszych u psa i pojawia się już w ok. 3 tygodniu jego życia?
Czy to znaczy, że mamy się bać psów, bo już jako szczenięta przejawiają mordercze skłonności? Oczywiście, że nie - one wtedy prawdopodobnie nawet nie wiedzą, co robią;) Za to można zobaczyć, że dorosłe psy uczą się samokontroli, a od siebie dodam, że my odgrywamy bardzo ważną rolę w tej nauce:)
Organizatorem seminarium była Fundacja Psia Wachta:)
PS. I mam teraz pierwszy dyplom do powieszenia na ścianie;)
Dziś kolejny wpis odnośnie zwierzęcej tragedii. Tym razem jacyś idioci zdecydowali się zabawić i podpalić kojec w którym na łańcuchu (!) siedział pies. Nie dość, że zwierzak miał warunki bytowe wołające o pomstę, to jeszcze miał go czekać taki okrutny koniec.
Na szczęście psiaka udało się uratować. Pomaga mu Fundacja Mrunio, która finansuje jego leczenie. Niestety, jak wiadomo, pieniądze nie rozmnażają się same i wciąż ich brakuje. A rehabilitacja poparzeń jest długo i kosztowna.
To dobra okazja dla tych, którzy uważają, że elektroniczne podpisanie petycji to za mało, a przygarnięcie do domu psa - za dużo.
Wejdź pod ten link i kup na aukcji ciegiełkę za jedyne 5zł!!!
Każda pomoc jest ważna, nawet ta najmniejsza..
Na szczęście psiaka udało się uratować. Pomaga mu Fundacja Mrunio, która finansuje jego leczenie. Niestety, jak wiadomo, pieniądze nie rozmnażają się same i wciąż ich brakuje. A rehabilitacja poparzeń jest długo i kosztowna.
To dobra okazja dla tych, którzy uważają, że elektroniczne podpisanie petycji to za mało, a przygarnięcie do domu psa - za dużo.
Wejdź pod ten link i kup na aukcji ciegiełkę za jedyne 5zł!!!
Każda pomoc jest ważna, nawet ta najmniejsza..
Kiedy już wiecie jakich rozmiarów ma być Wasz pies, jaką ma mieć sierść i charakter i dokonaliście już wyboru konkretnej rasy, dowiadując się o niej wszystkiego, co tylko możliwe, czas przygotować się technicznie. Można to też zrobić wcześniej;)
W Internecie znajdziecie mnóstwo serwisów i forów, które pomogą Wam w wychowaniu psa. Mimo wszystko, moim zdaniem absolutnymi niezbędnikami w domu każdego właściciela psiaka powinny być książki:
„Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów”, Pameli Anderson (39.90zł), lub podobna, traktująca o szkoleniu metodami pozytywnymi, w tym klikerowymi np. internetowy skrypt książki Barbary Waldoch pt. „Pozytywne szkolenie psów”, który znajdziecie pod tym linkiem :)
„Sygnały uspokajające: jak psy unikają konfliktów”, Turid Rugaas (ok. 20.00zł; książka jedyna w swoim rodzaju, która pomoże zrozumieć mowę ciała Twojego psa)
Pomocniczo polecam:
„Nauka czystości psa dla żółtodziobów”, Liz Paliki (19.90zł)
„Mój pies ciągnie na smyczy. Co robić?” Turid Rugaas (30zł)
„Aria, do mnie!”, Jacka Gałuszki (14.90zł)
„Dominacja u psów: prawda czy mit”, Barry’ego Eatona (25zł), który przystępnie wyjaśnia dlaczego teoria dominacji to jedna wielka bzdura, oczywiście, jeśli jeszcze w to nie uwierzyliście;)
Teoria zawsze jest prostsza niż praktyka, dlatego w razie problemów można poszukać pomocy u dobrego trenera (o tym jak go rozpoznać jeszcze napiszę;)), na pozytywnym forum internetowym np. klikerowo.fora.pl , u mnie na stronie czy też pisząc do mnie maila:)
Bez wiedzy nie można się obejść. Dla pocieszenia dodam, że wszystkie książki z wyjątkiem pierwszej są cieniutkie, a informacje są proste i łatwe do zapamiętania, natomiast satysfakcja z korzystania z nich - niesamowita:)
Oprócz książek trzeba się jeszcze przygotować na wydatki typu posłanie, smycz, obroża, adresówka, kaganiec, kliker, saszetka na smakołyki, dwie miski (na wodę i jedzenie), grzebień i/lub szczotka do czesania oraz zabawki, nie wspominając o oczywistym weterynarzu.
W Internecie znajdziecie mnóstwo serwisów i forów, które pomogą Wam w wychowaniu psa. Mimo wszystko, moim zdaniem absolutnymi niezbędnikami w domu każdego właściciela psiaka powinny być książki:
„Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów”, Pameli Anderson (39.90zł), lub podobna, traktująca o szkoleniu metodami pozytywnymi, w tym klikerowymi np. internetowy skrypt książki Barbary Waldoch pt. „Pozytywne szkolenie psów”, który znajdziecie pod tym linkiem :)
„Sygnały uspokajające: jak psy unikają konfliktów”, Turid Rugaas (ok. 20.00zł; książka jedyna w swoim rodzaju, która pomoże zrozumieć mowę ciała Twojego psa)
Pomocniczo polecam:
„Nauka czystości psa dla żółtodziobów”, Liz Paliki (19.90zł)
„Mój pies ciągnie na smyczy. Co robić?” Turid Rugaas (30zł)
„Aria, do mnie!”, Jacka Gałuszki (14.90zł)
„Dominacja u psów: prawda czy mit”, Barry’ego Eatona (25zł), który przystępnie wyjaśnia dlaczego teoria dominacji to jedna wielka bzdura, oczywiście, jeśli jeszcze w to nie uwierzyliście;)
Teoria zawsze jest prostsza niż praktyka, dlatego w razie problemów można poszukać pomocy u dobrego trenera (o tym jak go rozpoznać jeszcze napiszę;)), na pozytywnym forum internetowym np. klikerowo.fora.pl , u mnie na stronie czy też pisząc do mnie maila:)
Bez wiedzy nie można się obejść. Dla pocieszenia dodam, że wszystkie książki z wyjątkiem pierwszej są cieniutkie, a informacje są proste i łatwe do zapamiętania, natomiast satysfakcja z korzystania z nich - niesamowita:)
Oprócz książek trzeba się jeszcze przygotować na wydatki typu posłanie, smycz, obroża, adresówka, kaganiec, kliker, saszetka na smakołyki, dwie miski (na wodę i jedzenie), grzebień i/lub szczotka do czesania oraz zabawki, nie wspominając o oczywistym weterynarzu.


