Znalezione zdjęcia dla psy:
Brak.
Dziś tylko filmik. I to nie taki szkoleniowy. To tylko krótka dokumentacja utrzymana w pozytywnym tonie, bo inaczej z psami się nie da:)
Warto zobaczyć, że i ze schroniskowymi Czterołapami da się pracować.
Dzielę się tym raczej jako prywatnymi wspomnieniami.
Ale na razie tyle musi Wam wystarczyć:P
Warto zobaczyć, że i ze schroniskowymi Czterołapami da się pracować.
Dzielę się tym raczej jako prywatnymi wspomnieniami.
Ale na razie tyle musi Wam wystarczyć:P
11.03.2011 o godz. 21:01
komentuj (0)
Może nie jest to zbyt tematyczne, bo pisałam przez kilka artykułów o tym, jak każdy z nas powinien się przygotować, aby stać się odpowiedzialnym i świadomym (czyli przygotowanym na wszelkie negatywne niespodzianki) właścicielem psa.
A jednak dziś chciałabym opisać moje wrażenia z seminarium naukowego na którym byłam w weekend 15-16 stycznia. Sporo czasu już minęło i minęłoby go więcej, gdyby nie decyzja o tym, że mój następny temat może poczekać jeszcze chwilkę.
Seminarium było prowadzone przez włoską trenerkę Alexę Caprę, która specjalizuje się w pracy z psami agresywnymi. Jej wykład dotyczył rehabilitacji tych zwierząt. To czego się dowiedziałam, było dla mnie niekiedy zaskakujące. W każdym razie cieszę się, że nawet dla pozornie najbardziej problemowego psa jest możliwa pomoc.
Alexa mówiła po angielsku, ale dla osób nie znających tego języka, jej słowa tłumaczono, bardzo dobrze z resztą, na polski. Dzięki temu nauczyłam się kilku słów, których jeszcze nie znałam;) i był czas na robienie dokładnych notatek, które mam w wersji elektronicznej i zamierzam je wykorzystać pisząc Wam w niedalekiej przyszłości na temat agresji właśnie.
Mimo, że po raz pierwszy uczestniczyłam w takim zjeździe to oceniam go bardzo pozytywnie. Obok mnie siedzieli ludzie na co dzień zajmujący się psami: trenerzy, behawioryści, hodowcy a także właściciele psów. No i tacy jak ja - aspirujący na trenerów i behawiorystów;) Co mnie miło zaskoczyło, to fakt, że wszyscy oni są bardzo życzliwi i pomocni.
Mieliśmy zapewnioną przepyszną przerwę obiadową. Była też kawa, herbata i ciastka. Dużo ciastek ;D
Jestem bardzo usatysfakcjonowana stroną organizacyjną jak i merytoryczną. I już się nie mogę doczekać następnego seminarium, a te już w marcu!
A teraz ciekawostka:
czy wiedzieliście, że psy najwyższy poziom agresji przejawiają w wieku 2-3 miesięcy? A to przecież jeszcze urocze szczeniaki! Co więcej, jedno z najgroźniejszych drapieżniczych zachowań, czyli gryzienie z szarpaniem, jest jednym z pierwszych u psa i pojawia się już w ok. 3 tygodniu jego życia?
Czy to znaczy, że mamy się bać psów, bo już jako szczenięta przejawiają mordercze skłonności? Oczywiście, że nie - one wtedy prawdopodobnie nawet nie wiedzą, co robią;) Za to można zobaczyć, że dorosłe psy uczą się samokontroli, a od siebie dodam, że my odgrywamy bardzo ważną rolę w tej nauce:)
Organizatorem seminarium była Fundacja Psia Wachta:)
PS. I mam teraz pierwszy dyplom do powieszenia na ścianie;)
A jednak dziś chciałabym opisać moje wrażenia z seminarium naukowego na którym byłam w weekend 15-16 stycznia. Sporo czasu już minęło i minęłoby go więcej, gdyby nie decyzja o tym, że mój następny temat może poczekać jeszcze chwilkę.
Seminarium było prowadzone przez włoską trenerkę Alexę Caprę, która specjalizuje się w pracy z psami agresywnymi. Jej wykład dotyczył rehabilitacji tych zwierząt. To czego się dowiedziałam, było dla mnie niekiedy zaskakujące. W każdym razie cieszę się, że nawet dla pozornie najbardziej problemowego psa jest możliwa pomoc.
Alexa mówiła po angielsku, ale dla osób nie znających tego języka, jej słowa tłumaczono, bardzo dobrze z resztą, na polski. Dzięki temu nauczyłam się kilku słów, których jeszcze nie znałam;) i był czas na robienie dokładnych notatek, które mam w wersji elektronicznej i zamierzam je wykorzystać pisząc Wam w niedalekiej przyszłości na temat agresji właśnie.
Mimo, że po raz pierwszy uczestniczyłam w takim zjeździe to oceniam go bardzo pozytywnie. Obok mnie siedzieli ludzie na co dzień zajmujący się psami: trenerzy, behawioryści, hodowcy a także właściciele psów. No i tacy jak ja - aspirujący na trenerów i behawiorystów;) Co mnie miło zaskoczyło, to fakt, że wszyscy oni są bardzo życzliwi i pomocni.
Mieliśmy zapewnioną przepyszną przerwę obiadową. Była też kawa, herbata i ciastka. Dużo ciastek ;D
Jestem bardzo usatysfakcjonowana stroną organizacyjną jak i merytoryczną. I już się nie mogę doczekać następnego seminarium, a te już w marcu!
A teraz ciekawostka:
czy wiedzieliście, że psy najwyższy poziom agresji przejawiają w wieku 2-3 miesięcy? A to przecież jeszcze urocze szczeniaki! Co więcej, jedno z najgroźniejszych drapieżniczych zachowań, czyli gryzienie z szarpaniem, jest jednym z pierwszych u psa i pojawia się już w ok. 3 tygodniu jego życia?
Czy to znaczy, że mamy się bać psów, bo już jako szczenięta przejawiają mordercze skłonności? Oczywiście, że nie - one wtedy prawdopodobnie nawet nie wiedzą, co robią;) Za to można zobaczyć, że dorosłe psy uczą się samokontroli, a od siebie dodam, że my odgrywamy bardzo ważną rolę w tej nauce:)
Organizatorem seminarium była Fundacja Psia Wachta:)
PS. I mam teraz pierwszy dyplom do powieszenia na ścianie;)
Dziś kolejny wpis odnośnie zwierzęcej tragedii. Tym razem jacyś idioci zdecydowali się zabawić i podpalić kojec w którym na łańcuchu (!) siedział pies. Nie dość, że zwierzak miał warunki bytowe wołające o pomstę, to jeszcze miał go czekać taki okrutny koniec.
Na szczęście psiaka udało się uratować. Pomaga mu Fundacja Mrunio, która finansuje jego leczenie. Niestety, jak wiadomo, pieniądze nie rozmnażają się same i wciąż ich brakuje. A rehabilitacja poparzeń jest długo i kosztowna.
To dobra okazja dla tych, którzy uważają, że elektroniczne podpisanie petycji to za mało, a przygarnięcie do domu psa - za dużo.
Wejdź pod ten link i kup na aukcji ciegiełkę za jedyne 5zł!!!
Każda pomoc jest ważna, nawet ta najmniejsza..
Na szczęście psiaka udało się uratować. Pomaga mu Fundacja Mrunio, która finansuje jego leczenie. Niestety, jak wiadomo, pieniądze nie rozmnażają się same i wciąż ich brakuje. A rehabilitacja poparzeń jest długo i kosztowna.
To dobra okazja dla tych, którzy uważają, że elektroniczne podpisanie petycji to za mało, a przygarnięcie do domu psa - za dużo.
Wejdź pod ten link i kup na aukcji ciegiełkę za jedyne 5zł!!!
Każda pomoc jest ważna, nawet ta najmniejsza..
Sesja jest to czas w którym pracujemy z psem. Pojedynczy trening najczęściej składa się z kilku takich sesji z kilkuminutową przerwą pomiędzy każdą z nich.
W sesji chodzi o to, żeby kształtować oraz utrwalać ukształtowane już zachowania, czyli budować w umyśle psa odpowiednie skojarzenia.
Żeby osiągnąć maksimum efektywności, powinniśmy przestrzegać kilku zasad. Niektóre z nich są trudne dla nas, bo na przykład ciężko jest przestać, kiedy się widzi szybkie postępy, ale dobry trener tak właśnie powinien zrobić.
Reguły, które powinny obowiązywać podczas sesji umieszczam po to, żeby każdy z Was mógł do nich wrócić i sobie je przypomnieć. Wydaje się, że jest tego dużo, ale po kilku sesjach nabierzecie takiej wprawy, że nie będzie konieczne o nich pamiętać. Warto jednak upewnić się, czy nie zaczęliśmy popełniać jakiś błędów.
Sesja:
1. Musi być krótka (od kilku powtórek! do kilku minut przy przyzwyczajonych psach)
2. Powinna mieć wyraźny początek i wyraźny koniec.
3. Kończy się zawsze jakimkolwiek sukcesem psa (a najlepiej, żeby zakończyła się największym).
4. Jest cicha – nic nie mówimy do psa, dopiero na końcu chwalimy go słownie.
5. W sesji kształtujemy tylko jedno zachowanie.
Ad.1.
Czas sesji jest bardzo istotną kwestią. Dobrze wiemy, że dzieci skupiają się na chwilę, kiedy coś je zainteresuje, potem szybko się nużą. Dokładnie tak samo jest ze szczeniakami, dlatego w ich przypadku sesja może ograniczyć się do nawet 3 powtórek. Nie należy się tego bać, ponieważ szczeniaki uczą się w ekspresowym tempie.
Dorosłe psy, przyzwyczajone do treningu mogą mieć sesje kilkuminutowe, ale też należy uważać, żeby nie przedobrzyć. Jeśli pies odmawia współpracy są dwie główne możliwości: jest najedzony albo zniechęcony (co wynika z nudy, braku nagród, zmęczenia).
Ad.2.
Pies po takim wysiłku umysłowym i fizycznym musi odpocząć. Nie wyobrażam sobie chodzić do szkoły czy jeździć na uczelnie i nie mieć przerw. To jasne, że bez relaksu szybko wyczerpują się nasze pokłady energii. Psy pod tym względem wcale się od nas nie różnią.
Dlatego sygnałem do początku sesji jest położenie ręki na mostku, a jej koniec zaznaczamy ukucnięciem przy psie i wychwaleniem go, jaki to on był wspaniały. To ważne – pies musi wiedzieć, że tryb pracy się właśnie rozpoczął albo skończył.
Ad.3.
Żeby utrzymać a nawet wzmocnić motywację psa, każda sesja musi się kończyć jego sukcesem, czyli musi dostać nagrodę. Nawet, jeżeli nie osiągnął tego, co byśmy chcieli (zmęczony? Albo mamy za wysokie wymagania? A może ma po prostu gorszy dzień?), obniżamy wymogi i nagradzamy go za poprzedni etap danego ćwiczenia.
Innym aspektem tego zagadnienia, jest sytuacja w której pies bardzo chce pracować. Klikanie zachowania to zabawa w ciepło-zimno. Klikamy mu ciepło, ciepło, ciepło.. i nagle zrobił niesamowity postęp, a więc klikamy i kończymy sesję – w ten sposób mówimy psu: „Gorąco! Dokładnie o to mi chodziło!”. To moment najtrudniejszy dla człowieka:)
Ad.4.
Drugą trudną rzeczą o której już pisałam jest niemożność mówienia. Wynika to z tego, że pies nie rozumie znaczenia naszych słów, a nawet jeśli niektóre poznaje, to łatwo go nimi zdekoncentrować. W efekcie mamy wolniejsze uczenie. Nie martwcie się. Ta zasada obowiązuje tylko w sesji i to przede wszystkim tej z kształtowania. Są od niej wyjątki, więc Ci wszyscy, którzy lubią mówić do swojego psa będą mogli robić i to;)
Ad.5.
W sesji kształtujemy jedno zachowanie. To dość oczywiste, bo jeśli chcemy, żeby pies usiał, to nie będziemy go jednocześnie uczyli, żeby stał, prawda? Pies nie zrozumie, dlaczego raz dostaje nagrodę za siad, a raz za stanie. Dlatego, każde zachowanie ma swoją oddzielną sesję.
Teraz znacie już podstawy uczenia się zwierząt. Wiecie, skąd one wynikają, wiecie jaka jest idea szkolenia pozytywnego i dlaczego jest takie dobre. Poznaliście już podstawowe zasady, jak pracować z psem i teraz już czas najwyższy, żeby wyjść po za teorię i przejść do praktyki.
Życzę Wam dużo radości z obcowania z psem oraz szybkich postępów w nauce:)
W sesji chodzi o to, żeby kształtować oraz utrwalać ukształtowane już zachowania, czyli budować w umyśle psa odpowiednie skojarzenia.
Żeby osiągnąć maksimum efektywności, powinniśmy przestrzegać kilku zasad. Niektóre z nich są trudne dla nas, bo na przykład ciężko jest przestać, kiedy się widzi szybkie postępy, ale dobry trener tak właśnie powinien zrobić.
Reguły, które powinny obowiązywać podczas sesji umieszczam po to, żeby każdy z Was mógł do nich wrócić i sobie je przypomnieć. Wydaje się, że jest tego dużo, ale po kilku sesjach nabierzecie takiej wprawy, że nie będzie konieczne o nich pamiętać. Warto jednak upewnić się, czy nie zaczęliśmy popełniać jakiś błędów.
Sesja:
1. Musi być krótka (od kilku powtórek! do kilku minut przy przyzwyczajonych psach)
2. Powinna mieć wyraźny początek i wyraźny koniec.
3. Kończy się zawsze jakimkolwiek sukcesem psa (a najlepiej, żeby zakończyła się największym).
4. Jest cicha – nic nie mówimy do psa, dopiero na końcu chwalimy go słownie.
5. W sesji kształtujemy tylko jedno zachowanie.
Ad.1.
Czas sesji jest bardzo istotną kwestią. Dobrze wiemy, że dzieci skupiają się na chwilę, kiedy coś je zainteresuje, potem szybko się nużą. Dokładnie tak samo jest ze szczeniakami, dlatego w ich przypadku sesja może ograniczyć się do nawet 3 powtórek. Nie należy się tego bać, ponieważ szczeniaki uczą się w ekspresowym tempie.
Dorosłe psy, przyzwyczajone do treningu mogą mieć sesje kilkuminutowe, ale też należy uważać, żeby nie przedobrzyć. Jeśli pies odmawia współpracy są dwie główne możliwości: jest najedzony albo zniechęcony (co wynika z nudy, braku nagród, zmęczenia).
Ad.2.
Pies po takim wysiłku umysłowym i fizycznym musi odpocząć. Nie wyobrażam sobie chodzić do szkoły czy jeździć na uczelnie i nie mieć przerw. To jasne, że bez relaksu szybko wyczerpują się nasze pokłady energii. Psy pod tym względem wcale się od nas nie różnią.
Dlatego sygnałem do początku sesji jest położenie ręki na mostku, a jej koniec zaznaczamy ukucnięciem przy psie i wychwaleniem go, jaki to on był wspaniały. To ważne – pies musi wiedzieć, że tryb pracy się właśnie rozpoczął albo skończył.
Ad.3.
Żeby utrzymać a nawet wzmocnić motywację psa, każda sesja musi się kończyć jego sukcesem, czyli musi dostać nagrodę. Nawet, jeżeli nie osiągnął tego, co byśmy chcieli (zmęczony? Albo mamy za wysokie wymagania? A może ma po prostu gorszy dzień?), obniżamy wymogi i nagradzamy go za poprzedni etap danego ćwiczenia.
Innym aspektem tego zagadnienia, jest sytuacja w której pies bardzo chce pracować. Klikanie zachowania to zabawa w ciepło-zimno. Klikamy mu ciepło, ciepło, ciepło.. i nagle zrobił niesamowity postęp, a więc klikamy i kończymy sesję – w ten sposób mówimy psu: „Gorąco! Dokładnie o to mi chodziło!”. To moment najtrudniejszy dla człowieka:)
Ad.4.
Drugą trudną rzeczą o której już pisałam jest niemożność mówienia. Wynika to z tego, że pies nie rozumie znaczenia naszych słów, a nawet jeśli niektóre poznaje, to łatwo go nimi zdekoncentrować. W efekcie mamy wolniejsze uczenie. Nie martwcie się. Ta zasada obowiązuje tylko w sesji i to przede wszystkim tej z kształtowania. Są od niej wyjątki, więc Ci wszyscy, którzy lubią mówić do swojego psa będą mogli robić i to;)
Ad.5.
W sesji kształtujemy jedno zachowanie. To dość oczywiste, bo jeśli chcemy, żeby pies usiał, to nie będziemy go jednocześnie uczyli, żeby stał, prawda? Pies nie zrozumie, dlaczego raz dostaje nagrodę za siad, a raz za stanie. Dlatego, każde zachowanie ma swoją oddzielną sesję.
Teraz znacie już podstawy uczenia się zwierząt. Wiecie, skąd one wynikają, wiecie jaka jest idea szkolenia pozytywnego i dlaczego jest takie dobre. Poznaliście już podstawowe zasady, jak pracować z psem i teraz już czas najwyższy, żeby wyjść po za teorię i przejść do praktyki.
Życzę Wam dużo radości z obcowania z psem oraz szybkich postępów w nauce:)
Skoro już macie wszystkie niezbędne rzeczy do tego, aby szkolić swojego psa, czas najwyższy się za to zabrać.
Początek pracy z klikerem jest bardzo łatwy, ale zawsze trzeba przestrzegać kilku, bardzo prostych, ale i niezwykle ważnych zasad.
Ponieważ szkolenie pozytywne zakłada, ze pies się nie myli, że żadne jego zachowanie nie jest złe, tylko akurat teraz, albo i może nigdy nie zostanie nagrodzone, nie stosujemy wobec niego korekt. Zachowania niepożądane ignorujemy.
Ignorować to znaczy zachowywać się tak jak chwilę wcześniej, czyli nic nie mówić do psa, stać jak ten słup soli i czekać cierpliwie aż zaprezentuje coś, co nam się podoba.
Pamiętajcie proszę, że mówię o sesji treningowej, a nie o tym, co Wasze psy robią w domu. Kiedy zjadają kapcie albo skaczą na gości nie można takich zachowań ignorować, po pierwsze nie chcemy, a po drugie z punktu widzenia nauki jest to niemożliwe, ale co z nimi zrobić, z pewnością napiszę w dalszych artykułach.
Skoro pies się nigdy nie myli, pomylić możemy się tylko my – bierzemy pełną odpowiedzialność za szkolenie. Tak więc, jeżeli omsknie nam się ręka albo klikniemy w niewłaściwym momencie, to (oto nasza złota zasada nr 1) zawsze, bezapelacyjnie zawsze, po kliknięciu pies musi dostać nagrodę. Jeśli tego nie będziemy robić, kliker straci dla zwierzaka znaczenie, albo to znaczenie osłabnie.
Jeśli część z Was złapała się teraz za głowę, to nie martwcie się – w szkoleniu klikerem bardzo łatwo jest zawrócić psa na właściwą drogę.
Jeśli ćwiczymy pozycję stojącą u zwierzaka, a kilka razy zaznaczymy moment w którym siada, to oczywiście, nadrobimy troszkę drogi, bo pies to zachowanie powtórzy, ale jeśli klikamy potem prawidłowo, zwierzę szybko załapie, że ma stać, a nie siedzieć.
Takie problemy zdarzają się jedynie na początku nauki, kiedy nie jesteśmy wprawieni.
Druga zasada, tylko trochę mniej złota;) to czas podania nagrody od chwili kliknięcia. Zwierzę skojarzy zachowanie z klikiem jeśli nie miną od niego więcej niż 3 sekundy. Optymalnie, najlepiej jest to zrobić w ciągu 1 sekundy. Jeśli nie docenimy tej zasady, to osiągniemy taki sam efekt jak w przypadku złamania poprzedniej – bodziec warunkowy, jakim stał się kliker, straci dla psa znaczenie. Wytrącimy sobie z ręki najlepsze narzędzie szkoleniowe!
Trzecią ważną rzeczą jest używanie klikera we właściwy sposób. Od początku uczymy psa, że klik oznacza, że dostanie nagrodę za coś, co właśnie zrobił. Innymi słowy, jeśli pies będzie od nas odbiegał na spacerze, a Wy w przypływie desperacji klikniecie, żeby go przywołać, to pamiętajcie, że właśnie Wasz pies dowiedział się, że za odbieganie zostanie nagrodzony. W przyszłości może powtórzyć to zachowanie. Dlatego nigdy nie klikajcie, żeby oderwać od czegoś swojego zwierzaka.
Oprócz tego, żeby klikać we właściwym momencie, to trzeba to robić często, żeby zwierzak nie stracił zainteresowania. Jeśli chcemy, żeby pies obszedł nas naokoło i usiadł przy naszej prawej nodze, to oczywiście nie będziemy stać i czekać aż sam to zrobi, bo się nie doczekamy, tylko podzielimy to zachowanie na mniejsze etapy. Klikamy od spojrzenia gdziekolwiek, poprzez podchodzenie koło naszej lewej nogi, za nami do podejścia do prawej i posadzenia zadu na ziemi. Każdy z tych etapów, jak trzeba dzielimy na jeszcze mniejsze i klikamy po kilkadziesiąt razy.
Po jakimś czasie pies będzie się uczył o wiele szybciej.
Dla ludzi, najtrudniejszy w posługiwaniu się klikerem jest właściwy timing, czyli klikanie w odpowiednim momencie. Wymaga to jedynie wprawy, dlatego nie wpadajcie w frustrację (a na pewno nie wyładowujcie jej na psach;)) Pamiętajcie, ma być przyjemnie. Timing możecie ćwiczyć biorąc piłkę tenisową, rzucić nią i klikać w momencie, kiedy uderza o podłogę – dźwięk powinien być tylko jeden. Na szkoleniu usłyszałam jeszcze jedną metodę. Podczas oglądania filmu można klikać, wyłapując np. mruganie powiek u aktorów. Nie bądźmy jednak wariatami, nie trzeba tego robić przez cały film;) Ale kilka minut, przez kilka dni nie zaszkodzi. I tak będziecie się wprawiać ze swoimi psiakami.
Drugą trudnością jest opanowanie siebie. Dla nas, ludzi, bardzo trudne jest stanie i nie poruszanie się oraz nie podpowiadanie psu i w ogóle nie wydawanie żadnych dźwięków. Musimy do tego przywyknąć, ale za to jak dobrze uczymy się samokontroli!
Wydaje się tego dużo, ale najważniejsze spisuję w podpunktach:
1. Po kliknięciu zawsze jest nagroda!
2. Nagrodę podajemy do 3 sekund po kliknięciu, najlepiej do 1 sek.
3. Klikera używamy tylko do zaznaczania zachowań.
Powodzenia w ćwiczeniu timingu!:)
Początek pracy z klikerem jest bardzo łatwy, ale zawsze trzeba przestrzegać kilku, bardzo prostych, ale i niezwykle ważnych zasad.
Ponieważ szkolenie pozytywne zakłada, ze pies się nie myli, że żadne jego zachowanie nie jest złe, tylko akurat teraz, albo i może nigdy nie zostanie nagrodzone, nie stosujemy wobec niego korekt. Zachowania niepożądane ignorujemy.
Ignorować to znaczy zachowywać się tak jak chwilę wcześniej, czyli nic nie mówić do psa, stać jak ten słup soli i czekać cierpliwie aż zaprezentuje coś, co nam się podoba.
Pamiętajcie proszę, że mówię o sesji treningowej, a nie o tym, co Wasze psy robią w domu. Kiedy zjadają kapcie albo skaczą na gości nie można takich zachowań ignorować, po pierwsze nie chcemy, a po drugie z punktu widzenia nauki jest to niemożliwe, ale co z nimi zrobić, z pewnością napiszę w dalszych artykułach.
Skoro pies się nigdy nie myli, pomylić możemy się tylko my – bierzemy pełną odpowiedzialność za szkolenie. Tak więc, jeżeli omsknie nam się ręka albo klikniemy w niewłaściwym momencie, to (oto nasza złota zasada nr 1) zawsze, bezapelacyjnie zawsze, po kliknięciu pies musi dostać nagrodę. Jeśli tego nie będziemy robić, kliker straci dla zwierzaka znaczenie, albo to znaczenie osłabnie.
Jeśli część z Was złapała się teraz za głowę, to nie martwcie się – w szkoleniu klikerem bardzo łatwo jest zawrócić psa na właściwą drogę.
Jeśli ćwiczymy pozycję stojącą u zwierzaka, a kilka razy zaznaczymy moment w którym siada, to oczywiście, nadrobimy troszkę drogi, bo pies to zachowanie powtórzy, ale jeśli klikamy potem prawidłowo, zwierzę szybko załapie, że ma stać, a nie siedzieć.
Takie problemy zdarzają się jedynie na początku nauki, kiedy nie jesteśmy wprawieni.
Druga zasada, tylko trochę mniej złota;) to czas podania nagrody od chwili kliknięcia. Zwierzę skojarzy zachowanie z klikiem jeśli nie miną od niego więcej niż 3 sekundy. Optymalnie, najlepiej jest to zrobić w ciągu 1 sekundy. Jeśli nie docenimy tej zasady, to osiągniemy taki sam efekt jak w przypadku złamania poprzedniej – bodziec warunkowy, jakim stał się kliker, straci dla psa znaczenie. Wytrącimy sobie z ręki najlepsze narzędzie szkoleniowe!
Trzecią ważną rzeczą jest używanie klikera we właściwy sposób. Od początku uczymy psa, że klik oznacza, że dostanie nagrodę za coś, co właśnie zrobił. Innymi słowy, jeśli pies będzie od nas odbiegał na spacerze, a Wy w przypływie desperacji klikniecie, żeby go przywołać, to pamiętajcie, że właśnie Wasz pies dowiedział się, że za odbieganie zostanie nagrodzony. W przyszłości może powtórzyć to zachowanie. Dlatego nigdy nie klikajcie, żeby oderwać od czegoś swojego zwierzaka.
Oprócz tego, żeby klikać we właściwym momencie, to trzeba to robić często, żeby zwierzak nie stracił zainteresowania. Jeśli chcemy, żeby pies obszedł nas naokoło i usiadł przy naszej prawej nodze, to oczywiście nie będziemy stać i czekać aż sam to zrobi, bo się nie doczekamy, tylko podzielimy to zachowanie na mniejsze etapy. Klikamy od spojrzenia gdziekolwiek, poprzez podchodzenie koło naszej lewej nogi, za nami do podejścia do prawej i posadzenia zadu na ziemi. Każdy z tych etapów, jak trzeba dzielimy na jeszcze mniejsze i klikamy po kilkadziesiąt razy.
Po jakimś czasie pies będzie się uczył o wiele szybciej.
Dla ludzi, najtrudniejszy w posługiwaniu się klikerem jest właściwy timing, czyli klikanie w odpowiednim momencie. Wymaga to jedynie wprawy, dlatego nie wpadajcie w frustrację (a na pewno nie wyładowujcie jej na psach;)) Pamiętajcie, ma być przyjemnie. Timing możecie ćwiczyć biorąc piłkę tenisową, rzucić nią i klikać w momencie, kiedy uderza o podłogę – dźwięk powinien być tylko jeden. Na szkoleniu usłyszałam jeszcze jedną metodę. Podczas oglądania filmu można klikać, wyłapując np. mruganie powiek u aktorów. Nie bądźmy jednak wariatami, nie trzeba tego robić przez cały film;) Ale kilka minut, przez kilka dni nie zaszkodzi. I tak będziecie się wprawiać ze swoimi psiakami.
Drugą trudnością jest opanowanie siebie. Dla nas, ludzi, bardzo trudne jest stanie i nie poruszanie się oraz nie podpowiadanie psu i w ogóle nie wydawanie żadnych dźwięków. Musimy do tego przywyknąć, ale za to jak dobrze uczymy się samokontroli!
Wydaje się tego dużo, ale najważniejsze spisuję w podpunktach:
1. Po kliknięciu zawsze jest nagroda!
2. Nagrodę podajemy do 3 sekund po kliknięciu, najlepiej do 1 sek.
3. Klikera używamy tylko do zaznaczania zachowań.
Powodzenia w ćwiczeniu timingu!:)


